piątek, 31 stycznia 2014

DR JEKYLL AND MR HYDE



Wreszcie cisza i spokój.
Za oknem hula mroźny wiatr, biało- no zima pełną gębą! BRRR!!! A mnie grzeją skarpetki wełniane, szlafrok i herbatą z miodem i cytryną...
U nas dni mijają w miarę bezstresowo. Nikosia jest radosna, pełna energii a przy tym chętnie wykonuje polecenia i nie sprawia mi żadnych problemów. Rano budzi mnie uśmiechem i słodkim "mama". Troszkę się potulimy a potem ja maszeruję do kuchni robić kawę i śniadanie a moja Mała biegnie do zabawek. Śniadanie bardzo szybko znika z talerza a moja kawuńka z kubka. I to jest moment, że ja idę do swoich zajęć tj mycie naczyń, odkurzanie, gotowanie itp. W tym czasie ona bawi się grzecznie sama w pokoju bądź pomaga mi w tym, co akurat robię. Kiedyś troszkę przeszkadzało mi to, że plącze mi się pod nogami a z jej pomocy więcej było szkody aniżeli pożytku. Przetrwałam, byłam cierpliwa, chwaliłam. Teraz już jej obecność i udział w codziennych obowiązkach sprawia mi przyjemność i jestem dumna jak pięknie się rozwija przy tym. Podczas gotowania uczę ją nazw warzyw, kolorów, daję do obadania i wąchania.:D Jest wesoło. Czasem to śmiać mi się chce niesamowicie z tej jej przykładności i samodzielności. Dziś po kolacji odniosła talerzyk do kuchni, myślałam, że położy go na stole a ona włożyła go do brudnych naczyń!!!! Po przebraniu się w piżamkę zdjęte ubrania zaniosła do łazienki do kosza! Po przewinięciu wyrzuca pampersa do śmieci! Jestem w szoku, naprawdę. Ona wszystko odkłada na miejsce. Gdy się napije to odkłada butelkę tam skąd ją wzięła, Smoczek odkłada na komodę koło łóżka!! Dziś na wieczór pooglądała książeczki i odłożyła je na półkę!!! Boże oby to nie był pedantyzm odziedziczony po mojej mamie:D
Potrafimy też już całkiem nieźle się dogadać co dzień łapie nowe słówka, czasem tworzy jakieś nowe tylko sobie znane:D Ale ja i tak ją rozumiem.
Brzmi sielankowo, prawda??? Szkopuł w tym, że ta sielanka zazwyczaj kończy się, gdy do domu wraca Babcia. Nikosia z miejsca dostaje małpiego rozumu, biega, krzyczy, dokucza. Z opowieści mojej mamy wynika, że gdy ona jest z nią sama to również jest grzeczna. We trzy jest sajgon. Nagle trzeba płakać i wyginać się w pałąk przy:
-przebieraniu
-przewijaniu
Jedzenie staje się problematyczne. Sama już się nie pobawi. Podejrzewam, że moje nie najlepsze relacje z mamą mają na to wpływ i zła jestem na siebie:( Czasem mi nerwy puszczają, mojej mamie też i nie jest miło. A ona w tym wszystkim. Oczywiście nie zawsze się kłócimy. Są dni bez spięć. Wtedy i Nikosia jest troszkę bardziej ułożona.
Nikosia nagle, bez ostrzeżenia zamienia się w diabła, gdy rozmawiam z M przez skypa. O wszem, gdy odpalam laptopa to krzyczy podekscytowana "tata", ale ta euforia ulatuje z każda kolejną minutą. Zaczyna się płacz, zwracanie na siebie uwagi, krzyki, piski. Do tego stopnia, że czasem kończymy rozmowę, bo i tak się nie da nic usłyszeć a szanownego pana tatę boli głowa. Ostatnio dowala teksty, po których mam ochotę go utłuc. Bo jak to, że Mała taka niegrzeczna i on to zwariuje w takim hałasie. OJEJ BIEDNY!!! Myślę, że N jest po prostu zazdrosna o mnie, bo przecież nie kłocimy się, nie krzyczymy, nawet tonu głosu nie podnosimy...
Ogólnie mój dzień dzieli się na beztroskie, łagodne do południe i popołudnie z moją mamą i szaloną córką. No i jest noc, gdy obie już śpią a ja mam święty spokój:)

a teraz pora na moje nieudolne zdjęcia:

seler pachnie:d



marchewka też:D

hmm pietruszka ma dziwny aromat:D

cebula fuj:D

łała za oknem:D

"jaka duża urośniesz jak zjesz?" o taaaka:D

no to jem:D troszkę koślawie, ale samodzielnie
pij lala:D
                                         
moja Słodycz:D



a to moje naturalny ryło bz mejk apu. UWAGA PATRZENIE BOLI!!!
                               




wtorek, 28 stycznia 2014

To był dobry dzień:D






Wczorajszy dzień z pewnością mogę zaliczyć do udanych. Do południe upływało w łagodnym tonie, bez stresu a popołudniu Nikosia została pod opieką babci a mama ruszyła do miasta. Docelowo miałam napisać zaległy egzamin, ale pojechałam trochę wcześniej i parę innych miejsc udało mi się odwiedzić.
Fryzjer. Podgoliłam bok i tył, bo już delikatnie zarosłam. Moja nadworna pani fryzjer powiedziała, że mam nawiedzone włosy- rosną w zastraszającym tempie, dlatego ogoliłyśmy je na 1 mm- fajowo:D
Lumpeks. No nie mogło mnie tam zabraknąć! Niestety nie pomyślałam i poszłam tam ZANIM wypłaciłam pieniążki, dlatego musiałam się zmieścić w określonej kwocie. Szkoda:(
Biedrrronka. Tam ogólne zakupy spożywcze, ale ale.. trafiłam też na klocki i samochód, więc kupiłam- a co! Tak, moja córa bawi się samochodami a ja jej nie ograniczam i dokupuję co i rusz nowe fury:)
W szkole poszło gładko. Dostałam 5:D Pękam z dumy i biorę się za naukę, bo kolejny egzamin już w sobotę a jest już WTOREK!!! Ale dam radę- dam radę. DAM RADĘ!




łowy z SH:


a to dla mnie:D

Lala za całe 50gr skradłą serce Nikosi

POŁÓW Z BIEDRONKI:) :




daj buzi mamie:D








poniedziałek, 27 stycznia 2014

CHAOS




Jestem typem bałaganiarza, roztrzepańca, zamyślonej marzycielki. Mimo tego, o dziwo bardzo źle funkcjonuje mi się, gdy panuje chaos. I nie chodzi tu o brudne naczynia czy porozwalane zabawki(choć to też wytrąca mnie z równowagi)- chodzi raczej o chaos w mojej głowie. To tam muszę mieć uporządkowane, dokładnie poukładane w szufladach. Czasem mam taki nawał myśli, że nie potrafię spać. Nie słyszę siebie. Moje "ja" siedzi schowane pod stertą niepotrzebnych, negatywnych myśli. Rodzi się stres.





Przeraża mnie nawał obowiązków. Konkretnie chodzi mi o szkołę. Za około 1.5 miesiąca mam obronę a ja nie potrafię ruszyć z miejsca. Wydaje mi się, że mam tak dużo nauki, że i tak nie dam rady. Nie wiem od czego zacząć i w efekcie nie robię nic. A jak nie robię nic oblewa mnie strumień stresu. To takie błędne koło, z którego nie umiem się wyrwać. Jestem człowiekiem, który wstając rano musi wiedzieć po kolei co będzie robić w ciągu dnia. Muszę mieć ułożone w głowie obowiązki, ich realny podział. Jakiś schemat według którego mam się kierować. 
Na obronę składa się 90 zagadnień. Do terminu obrony zostało mi około 40 dni. Musze REALNIE rozłożyć sobie materiał na ten czas. Musze wstając rano wiedzieć co dziś mam do odhaczenia na swojej liście. W ten sposób poczuję się bezpiecznie. Od jutra ruszam ostro z kopyta!!!!


Ciężko poukładać swoje myśli, emocje. Ostatnio za dużo złych emocji. Za dużo myślenia a za mało działania. Za dużo rozpamiętywania i myślenia "co by było gdyby...". Jestem tu i teraz. Muszę myśleć o swojej córce, ale też o sobie. Nie mogę się zaniedbywać i zapominać o swoich potrzebach. 
Zepchnęłam się tylko do roli matki. A gdzie kobieta, człowiek??
Kobieta siedzi cicho w kącie ocierając łzy, zagryzając paznokcie i próbując posklejać swoje złamane serce ... A może to już nie serce tylko tafla lodu...?

niedziela, 26 stycznia 2014

17 miesięcy...czyli tak mi z Tobą dobrze!!





okulary na basen i tańczymy:D



całuje peppe na bluzce:D i sama założyła opaskę- cud!




z taką miną ostatnio pozuje do zdjęć. jak dla mnie bomba:D



jak wyżej:D

Uprzedzam. Będzie to post cukierkowo-lukrowy. Będę rzygać tęczą na prawo i lewoJ
Nastał chyba najlepszy czas dla mnie i dla Nikosi. Najlepszy dla naszych wzajemnych relacji.
Mam wrażenie jakby moja córka zmieniła się w ciągu ostatnich dni o 180 stopni. Jest dużo mądrzejsza, rozumie polecenia i jasno komunikuje swoje potrzeby.
Parę dni temu skończyła 17 miesiąc. Pod względem fizycznym jest ładnie zbudowaną kobitką. Ubranka nosi na 92-98. Waży około 14 kg.
Pięknie się rozwija. Włosy rosną w zastraszającym tempie i musimy pomyśleć o fryzjerze, bo Księżniczka nie chce za żadne skarby się czesać, o jakichś opaskach, gumeczkach to nawet nie ma co marzyćL
Uwielbia za to nosić… okulary do pływania:D Wyciąga je potajemnie z szuflady, zakłada i tańczy. Wygląda przezabawnie.
Prawdziwa z niej Strojnisia. Rano otwiera swoją komodę i wyjmuje ubranka, w których chce chodzić. Gdy wybiorę jakiś ubiór nie w jej stylu to płacze, zdziera ubrania i muszę się nieźle naszarpać, by ją ubrać. Brudne ciuszki zanosi do prania.

Wyrzuca wszelkie papierki, zużyte pampersy do kosza.Ostatnio, gdy wcinała ser żółty i już nie mogła to resztę wyrzuciła...do kosza! Zawsze potem bije sobie brawo. Jest łasa na komplementy, których jej nie szczędzę. Bierze szczotkę, szufelkę i namiętnie zamiata podłogę. Wyjmuje pranie, podaje spinacze przy wieszaniu. Odkurza razem ze mną- o zgrozo, bo przez to, czynność ta wydłuża się trzykrotnie. Podlewa kwiatki tj. bierze pusta butelkę, podchodzi do kwiatków, przechyla i krzyczy „pijj”. Po zakończonej czynności każdy przedmiot odkłada na miejsce!Gdy chce pić podchodzi do szafki w kuchni i mówi „pić”. Gdy chce kanapkę to łapie mnie za rękę, prowadzi do kuchni i mówi „kapaka”, gdy jabłko to „kapko” a gdy chce jajecznicę to "jajo" Ogólnie załapała bardzo dużo nowych słów a moje ulubione to „ceść”.:) Ze wszystkimi żegna się "papa". Gdy pytam ją gdzie jest babcia odpowiada "baba papa":) Na hasło:siku- targa nocnik, siada i woła "sisi". Kupka zawsze w asyście mamy, podchodzi i łapie się za pupę mówiąc "kuuu".;) Miłość do pieska bardzo ewoluowała. Głaszcze, nawołuje, całuje i karmi na każdym kroku. Jest świetną mamusią dla swoich lal i misiów. Wozi w wózku, karmi, przykrywa pieluszką i usypia mówiąc "siiii":) Jest słodka. Daje całuski, przytula się, a gdy pytam czy mnie kocha odpowiada "ko":) Naśladuje odgłosy niektórych zwierząt np. psa, konia, kurę. Umie pokazywać części ciała począwszy od włosów a kończywszy na stopie, palcach i paznokciach. 
Apetyt dopisuje, ale parę dni temu odrzuciła mleczko. Sam widok butelki powoduje płacz. 
Chodzi późno spać, ale jak zapisał przesypia 11h bez pobudek. Dwa dni temu wstała o 10:40! Ma jedną godzinną drzemkę w ciągu dnia.
Jest urocza, kocham ją nad życie. Ostatnie dni naprawdę są sielankowe i czerpie 100% radości ze wspólnie spędzonego czasu.

A teraz pora już spać, bo jest grubo po 1....

poniedziałek, 20 stycznia 2014

zajumali prund!!

Jestem już prawie w domu... Zatrzymuję się przed samymi drzwiami i nasłuchuję. Nie wiem czemu, ale robię tak zawszę. Ufam mamie. Mimo, że w stosunku do mnie jest oschła to wiem napewno, że podczas mojej nieobecność dobrze zajmuje się swoją jedyną wnuczką. Dlaczego więc tak robię? Nie wiem. Wczoraj nadstawiając ucha moje serce wykonało trzy salta w przód.:) Piskliwy głosik "mama, mama?" Ufff. Tęskni za mną:) Po wejściu do mieszkania jeszcze bardziej mnie utwierdziła w tym przekonaniu, bo przytulańców nie było końca. Chodziła za mną krok w krok, nawet do wc. Gdy znikałam jej z pola widzenia krzyczała "MAMA??".
Od wczoraj Nikosia ma w wielkim poważaniu jedzenie a zwłaszcza mleko, które budziło ją co rano i tuliło do snu. :/ Co najgorsze swoje obiadki też ma gdzieś. Przełknie wyłącznie jajecznicę, jabłko i chleb z masłem. Miałaś matko problem, że Twoje dziecko je za dużo? To karty się odwróciły... Cycki mi opadły. I szczerze to nie wiem z jakiego powodu się tak zachowuje... mam nadzieję, że szybko jej przejdzie, bo nie uśmiecha mi się wylewanie kolejnych porcji mleka a w głowie układa się już wizja przymierającego głodem dziecka!
Nie wiem jak u was, ale u mnie za oknem trwa epoka lodowcowa a dokładniej lodowisko. Wczoraj popadało, w nocy zamarzło i mamy: idealne warunki na łyżwy!! Do tej pory nie mogę siedzieć taiego orła wywinęłam będąc na spacerze z psem... W dodatku ktoś ukradł mi prąd i ogrzewanie w kaloryferach... Niedługo się ściemni i aż mi słabo jak pomyślę o biegającej Nikosi przy zapalonych świeczkach...
Swoją drogą niedalej jak wczoraj skończyła 17 miesięcy. Toż to już prawie dorosła baba!

Ot i wyszedł mi post o wszystkim i o niczym... Biegnę w poszukiwaniu świeczek i musze narzucić na garb jakiś swetr, bo zzzimno!!


Miłego dnia!!!!!!

(nie)JEDYNY MĘŻCZYZNA W ŻYCIU NIKOSI


















Razem z moją serdeczną przyjaciółką postanowiłyśmy po staroświecku- zeswatać nasze dzieci! Jeszcze zanim się urodzili to my już wiedziałyśmy- on muszą wziąć ślub- postanowione!:) A warto napomnieć, że pierwsze zapoznanie było jeszcze w brzuszkach, bo dwa razy leżałyśmy w szpitalu podczas ciąży i dwa razy w tym samym czasie i dwa razy miałyśmy sąsiednie łóżka! TO BYŁ ZNAK:) Moja Nikosia jeszcze zanim go poznała już wsłuchiwała się w rytm jego serca- dosłownie. Gdy dzieciaczki już pojawiły się na świecie ochoczo wprowadzałyśmy w czyn decyzję o małżeństwie...


Córka ma na pierwszym spotkaniu udawała niedostępną... 

                                 

                               

na drugim spotkaniu postanowiła swego wybranka troszkę obadać...
                               


Całuj rączki!
                               
musiała go też pozwodzić... ehh prawdziwa kobieta..

i to głębokie spojrzenie w oczy....
         
widząc jak dobrze nam idzie w planach już knułyśmy trzecie spotkanie.........

Filip postanowił nie być dupa i tym razem to on przejął inicjatywę..

trochę go nawet poniosło!


Nikosia była zachwycona...

                                
                                

masz drugi podbródek kolego!
        z niecierpliwością czekałyśmy na kolejne schadzki nażeczonych...
musisz mi kupić pierścionek
weź nie żartuj kobieto! moge Ci dać łopatę..




Spotkanie za spotkaniem randek nie było końca


                       
coś Ty se założył! weź załóż koszulę!!

ja Cię nie pierdziele- jaka plama na suficie!!!

Wszystko idzie zgodnie z planem!!!!!!!!!!!!!!:)                                  

sobota, 18 stycznia 2014

Tośmy pogadały :D Pierwszy nieśmiały dialog z Nikosią.:)

Jest grubo po północy.
Kolejne próby ululania Nikosi kończą się moim niepowodzeniem. Mała chichocze, kopie, wije się jak wąż.
 "No cóż skoro nie chcesz spać, muszę Cię czymś zająć"- pomyślałam.
Daję jedną zabawkę- nie chce. Daję drugą- nie chce. P.i.ą.t.ą- n.i.e  c.h.c.e
"TO CZEGO TY W KOŃCU CHCESZ?"
"Jeść mama"- odpowiedziała Nikosia.
" ZWARIOWAŁAŚ?"
"No." - skwitowała Mała

:):):)

Tak oto narodził się pierwszy sensowny dialog z moją córką. Ehh... może gdybym wczoraj tak bardzo nie była senna bardziej bym się z niego ucieszyła:) Dziś jednak cieszę się za wczoraj:) Ciekawe czy to jednorazowy wybryk czy też moje dziecię postanowiło zacząć się ze mną porozumiewać...

ZASTRZYK ENERGII!!!

Jest poranek a Wy zamiast tryskać energią to nie macie sił i jesteście osowiałe??
Jestem typem sowy i u mnie każdy początek dnia wygląda właśnie tak.
Mam jednak coś, co bardzo szybko nakręca mnie do działania... Kawa. Ale kawa niezwykła, bo zdrowa, niezakwaszająca organizmu. Rozgrzewająca, dodająca uśmiechu i pyyyszna! Pobudza ciało i umysł... Kawa gotowana.

SKŁADNIKI:

- 2 łyżeczki zmielonej kawy
- szczypta cynamonu
-szczypta imbiru
- łyżeczka prawdziwego kakao
- łyżka prawdziwego miodu


SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Do garnuszka wlewamy 1,5 szklanki wody i gotujemy.
 Wsypujemy kawe i gotujemy 2 minuty.
Wsypujemy przyprawy i gotujemy kolejne 2 minuty.'
Na koniec sypiemy kakao.
Przelewamy przez sitko.
Słodzimy miodem.


SMACZNEGO!

Nadal nie jesteście przekonani??
Kawa gotowana to nie tylko zastrzyk energii, ale też:

-stymuluje pracę nerek
-przyspiesza przemianę materii
-łagodzi napięcie przedmiesiączkowe
-osusza organizm z nadmiaru wilgoci
-pomocna przy przeziębieniu




A co u nas?... Hmm kaszel Nikosi trochę zmalał, no przynajmniej ją to cholerstwo nie budzi w nocy...
A ja Wczoraj zrobiłam sobie dobrze i odwiedziłam fryzjera. Obcięłam, nałożyłam kolor, wygoliłam... :)


MIŁEJ SOBOTY!

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Choróbsko


Wdarło się niepostrzeżenie i zaatakowało... Najpierw moją matkę a teraz Nikosie:(
Ogólnie Mała jest radosna, bawi się i dopisuje jej apetyt ale... no właśnie jest jedno małe ALE. Ma kaszel, który w dzień praktycznie się nie ujawnia, za to w nocy atakuje ze zdwojoną siłą! Nie śpie ani ja,ani ona...:( Część nocy jest spokojna, ale jak się zacznie tak męczy przez około 3 godziny. Paskudny, mokry kaszel.
Dziś wybrałyśmy się do lekarza. O dziwo Nikosia nie bała się tak strasznie pana doktora jak przypuszczałam. Tylko przy badaniu zakwiliła a potem wczepiła się we mnie z całych sił i skryła się w zakamarkach mojej szyi. Dostała antybiotyk, jakiś syropek, witaminki. I jest problem. NIE CHCE ZA CHINY LUDOWE BRAĆ LEKARSTW! Spodziewałam się, że nie będzie większego problemu a tu jest i to duży. Na widok łyżeczki ucieka, wyrywa się a gdy jakimś cudem niepostrzeżenie uda mi się wlać jej do pyszczka to robi miny i pluje:( Chciałam ją przechytrzyć i dać jej podczas jedzenia jej ulubionego serka- nic z tego! Nie chce! Dolałam jej dziś kropelki do mleka, ale nie wiem czy mogę kilka lekarstw wlać do tego samego mleka jednorazowo???? To chyba jedyny sposób...
Jak to u Was jest Drogie Mamusie z podawaniem lekarstw??? Dajcie jakąś radę, bo ręce mi opadają...
Nie wiem czy to przez tą chorobę czy nie, ale dziś po raz pierwszy odkąd Mała się urodziła zdarzył jej się dzień bez jakiejkolwiek drzemki... Usypiałam, czytałam, lulałam, śpiewałam i nic. Myślałam, że w takim razie padnie wcześniej. Zasnęła o 22! I gdy tylko zasnęła znów kaszel:( Ehh.. Do tego wszystkiego jeszcze ja się czuje niewyraźnie, ale bronię się rękami i nogami i jakoś funkcjonuje..
No i cóż będzie to marudny post, ale jakoś ostatnio ciągle coś jest nie tak, jakbym chciała. Matka znów pokazuje swoje. Brak sił... Ciągłe czepianie, docinanie, wtrącanie się w wychowanie bądź co bądź mojego dziecka... Parę dni temu były moje urodziny. Nawet życzeń mi nie złożyła. Zachowuje się tak, jakby mnie nienawidziła. W sumie odkąd pamiętam nie była zbyt wylewna jeśli chodzi o uczucia. Nigdy mnie nie przytuliła, nigdy nie czytała, nie bawiła się i nigdy nie powiedziała, że kocha. Wiem, miała ciężko... Mój tatuś nie spisywał się ani w roli męża ani ojca. Ale czy to powód by być oschłym? Bo ja wszystko robię źle! WSZYSTKO! ...:( Jest mi tak cholernie źle, z każdym dniem czuję, że już więcej nie zniosę poniżania... Ale co mam zrobić? Wyprowadzić się, gdzie? Jedyną alternatywą jest pokój. Blisko jest hotel, ale taki inny. Tam pokoje wynajmują matki z dziećmi. Tylko kuchnia wspólna, łazienki osobne, na korytarzu... Jest tam taki harmider, te dzieciaki biegają, bawią się. Obawiam się, że  spadłabym z deszczu pod rynnę...
A szanowny Pan Tata Nikoli... Z pozoru przejmujący, troskliwy, najchętniej opierdzieliłby moją matkę. Już kiedyś tak zrobił i pomogło. Na miesiąc. Tylko, że teraz powiedziała, że jeszcze raz się poskarżę to wtedy mi dopiero pokaże. Powinnam być jej wdzięczna, że mogę tu mieszkać. Jestem.
M w kolejnych rozmowach chwali się z coraz to nowszych zdobyczy. Miecz samurajski, dzidy, noże, toporki, namioty, hamaki. Tak wiem- ma takie zainteresowania. Tak owszem, pomaga mi. Moje dziecko nie chodzi głodne, ma się w co ubrać, ma nawet zabawki. Nie powiem jednak, żeby mi się strasznie przelewało. A on tymczasem dziś poszedł sobie do hiropraktyka czy chuj wie kogo. Była to 15 minutowa sesja za którą zapłacił połowę tego, co daje na Małą co miesiąc. Nastawił mu jakiś krąg... Poszedł chyba ot tak dla fanu! To takie amerykańskie.......... Ale czy ja się czepiam?? Nie śmiem nawet. Bo ja muszę być wyrozumiała, cierpliwa...I zawsze knebluję usta.
 Mam dość, mówię Wam, mam dość! I nie, wcale nie zbliża mi się okres.........


P.S Być może nie powinnam pisać tak wiele prywatnych spraw, ale muszę gdzieś dać upust emocjom... Może wtedy mi ulży.

piątek, 10 stycznia 2014

ODDAM

Oddam za koszt wysyłki:

nieużywane papcie rozmiar 19/20



rozmiar 74 TU


Bluzka next 6-9 mscy

early days 

74cm 

kupione w pepco 68cm

dresik okey 74cm

bluza a'la beysbolówka 74cm

spodnie kappahl 

bluza H&M 74cm

early days 74cm
pajacyk lupilu 74cm

Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam do wyrażenia jej w komentarzach... Wysyłka to około 8zł. Wymiary jeśli mam być szczera podane na oko, bo ciuszki schowane a mam zdjęcia na kompie, bo miały być do wystawienia na allegro... Jeśli ktoś się zainteresuje to ubranka zostaną dokładnie zmierzone. Dlaczego oddaje a nie sprzedaje? Taki mam kaprys, to napewno nie świadczy źle o jakości ubrań...