środa, 2 kwietnia 2014

Ranne ptaszki. Wizyta u Prababy!

Dzień rozpoczął się zadziwiająco wcześnie. Zazwyczaj wstajemy około 9 a dziś..po 7!!! Pewnie byśmy jeszcze słodko chrapały, ale dada się nie spisała i miałyśmy małą powódź...
W sumie to nawet miło tak wcześnie rozpocząć dzień... po ogarnięciu Nikosi, siebie, psa i mieszkania postanowiłam, że wybierzemy się do Prababy:)
I tak już o 10:30 moja Córka zalewała się łzami jadąc autobusem...
Wcześniej nie miałyśmy tego problemu, zawsze siedziała grzecznie w wózku, często zasypiając... a dziś? Przez 20 min drogi opowiedziałam jej milion niestworzonych bajek, by tylko się uspokoiła!
Gdy wysiadłyśmy łzy zamieniły się w szeroki uśmiech, bo oto tuż obok przystanku znajduje się ukochany sklep- Biedronka, a w języku Małej- kika! Poszłyśmy więc do "kiki" po parę drobiazgów. Wyszłyśmy z nowymi książkami do kolekcji- tym razem kilka przygód Franklina.
U Baby był na początku dystans, duuuży dystans (dawno tam nie byłyśmy). Troszkę było mi dziwnie, gdy Mała nie pozwalała Babci wejść do tego samego pomieszczenia, w którym my byłyśmy.:/
I wtedy moja Najukochańsza Babuleńka kucnęła przy N i powiedziała "nie bój się mnie, ja Cię kocham. Nie bój się babci, babcia Cię kocha"... Kto czytał TO -pewnie zrozumie, że tak się rozczuliłam, że nawet teraz na myśl o tym małym geście jest mi tak ciepło na sercu.:) I wierzcie lub nie, ale pomogło... Jakoś się uspokoiła i oswoiła. Biegała po całym mieszkaniu, zwiedzała każdy kąt a my z moją przyjaciółką- Babcią gadałyśmy, gadałyśmy, gadałyśmy... Nie ma, absolutnie nie ma drugiej takiej osoby, której tak ufam i której powierzyłam tyle swoich wątpliwości, radości i sekretów!
Czas szybko upłynął i o 17 pora wracać.... a autobusie niestety był jeszcze większy szok...::/
Dzień pełen wrażeń dla mojej Dziewczynki, dlatego o 19:30 już zasnęła!!! Szok szok!
A mama korzystając z długiego, wolnego wieczorku zrobiła sobie malinowej herbatki, chwyciła żelazko i prasowała, prasowała, prasowała... a no był jeszcze film, bo wpadłam na to, by postawić laptopa naprzeciwko deski ;)
To był dobry dzień. Tylko pogoda z wiosennej jakoś w jesienną się zamieniła...

2 komentarze:

  1. Maja ostatnio też musi chwilę przyzwyczaić się do danej osoby, bo na początku jest bardzo nieufna. A kiedyś szła do każdego na rączkę!
    Fajnie, że masz taki kontakt z babcią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja jest nieufna,ale jak sie okazuje tylko do niektorych osób. Wczoraj pewna pani wyciagnela do Nikosi rękę a ona poszła!! Ta pani jak sie okazali jest przedszkolanką:) natomiast są takie osoby,ze nie da sie dotknąć i chowa sie za mną...
      Babcia jest the jest:)

      Usuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)