czwartek, 10 kwietnia 2014

Ona boi się ludzi???

Mogłabym zacząć tak: "do pewnego momentu moje dziecko rozwijało się prawidłowo aż do chwili, gdy...".. Ale tak nie zacznę, bo uważam, że nieśmiałość, bo o niej tu mowa nie jest odstępstwem od normalności. I czym wogóle w dzisiejszych czasach jest "normalność" (ale to już temat na inny post)?
Czy wasze Pociechy rwą się do ludzi i nie boją nieznanego czy stoją raczej w bezpiecznej odległości bacznie się wszystkiemu przyglądając z wielką rezerwą do nieznajomych?
Chcecie dowiedzieć się jak jest u nas i czym objawia się nieśmiałość Nikosi? Zachęcam do lekturki.
źródło



Pewnie nie zaskoczę Was stwierdzeniem, że w domu, wśród swoich ścian Nikola jest bardzo żywa, lubi się wygłupiać, popisywać, tańczyć i wszędzie jej pełno-ot mały diabełek. Większość dzieciaków tak ma. Kiedy jednak opuszczamy nasze bezpieczne gniazdko nagle moja Córka zmienia się.
Wstydzi się obcych ludzi. Nie lubi, gdy się ją zagaduje i zaczepia zbyt nachalnie. Reaguje zamykaniem oczu, ich zakrywaniem, chowaniem się za mnie a w najgorszych przypadkach płaczem. Mieszkam w małym mieście i wszyscy nas tu kojarzą i każdy chyba już przypiął Nikosi łatkę "tej wstydliwej", bo w sklepie nie reaguje przyjaźnie na "tiutanie" pań ekspedientek a na ulicy żadna starsza "cioteczka" nie będzie mile widziana. Kiedyś podczas takiej sytuacji pani zapytała" ona boi się ludzi ?"
 Różnie zachowywałam się wobec takich uwag.. Na początku tłumaczyłam "oh ona się wstydzi, jest taka nieśmiała". Ale czy słusznie od najmłodszych lat przypinam mojemu dziecku etykietkę? Czy to, że z mojej perspektywy uśmiechnięta starsza pani jest sympatyczna i niegroźna oznacza, że to samo widzi Nikosia? Czy nie ma prawa mieć innych odczuć?Czy moje i jej postrzeganie otoczenia musi być takie samo? Ona dopiero uczy się świata, obserwuje i analizuje go.
Chciałam, by była jak inne dzieci- reagowała uśmiechem, powiedziała coś na zawołanie. Denerwowało mnie czasem, że wciąż muszę ją tłumaczyć, że nie mogę wśród innych mam pochwalić jak pięknie zaczyna mówić Głupia ja. To nie małpka cyrkowa. Chciałam ja pchnąć w ten obcy wciąż dla niej świat tekstem" no nie wstydź się, nie ma się czego bać". Tak, nie jest jak inne dzieci. Jest jedyna i niepowtarzalna. Zamiast wczuć się w jej emocje, za wszelką cenę starałam się ją ośmielić tak, by przyjęła pożądaną przeze mnie reakcję. W ten sposób tylko zwiększałam jej lęk. Zamiast pomóc jej to naciskałam na nią i robiłam presję.
Dzieci mają niesamowitą intuicję i jeśli czegoś, kogoś się boją/wstydzą/są niepewne to mają ku temu powód i co najważniejsze mają prawo się tak zachowywać!!
Ja wiem, że moje dziecko nie boi się ludzi.

Teraz zmieniłam swoje nastawienie. Jestem obok i nie pcham ją na siłę w świat- idę obok-trzymając  za rękę. Staram się postępować tak, by czuła się bezpiecznie.
I nie wiem czy to zmiana mojego zachowania, ale od jakiegoś czasu jej lęki są dużo mniejsze...

















PODPIS

4 komentarze:

  1. dobrze napisane. takie zachęcanie: "no nie wstydź się, powiedz coś" powoduje, że dziecko widzi jeszcze bardziej skupioną na sobie uwagę i zupełnie się zamyka. Słusznie postępujesz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz wspaniałe podejście. Moim zdaniem to normalna reakcja. Czy my dorośli śmiejemy się w odpowiedzi na zaczepki innych, upierdliwych dorosłych? Mnie to strasznie irytuje. Dziecko ma prawo nie być przyjaźnie nastawione do obcych ludzi. Nie jest małpką, która zrobi coś na klaśnięcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamy prawie to samo. Mała to ogólnie mały wulkan, ale gdy napotykamy kogoś nieznajomego który ją zaczepia (czy to w naszym domu jak ktoś nas odwiedzi czy poza nim) Mała reaguje bardzo różnie. Czasami bardzo się wstydzi, spuszcza głowę i nerwowo wkłada paluszki do buzi, innym razem zachowuje się zupełnie jakby tę osobę znała równie dobrze co np. którąś ze swoich babci, z którymi ma świetny, stały kontakt. A może dzieciaki wyczuwają dobre i złe osoby? Może mają teraz silniejszą intuicję niż my jeśli o to chodzi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój maluch także wykazuje wiele ostrożności w kontaktach z ludźmi ale ja jakoś intuicyjnie zamiast go naciskać to broniłam przed nieznajomymi niczym lwica bo sama nie lubię gdy mi sklepowe ciocie i babcie zaczepiają dziecko. Czuję wstręt przed dotykaniem jego malutkich rączek i zagadywanie jak ma na imię, ile ma lat i dlaczego się wstydzi. Nie wiem co siedzi w jego małej główce ale jeżeli potrzebuje chwili na oswojenie w nowym miejscu to nie robię z tego problemu i pozwalam mu siedzieć na rękach, a jak jest gotowy to sam dołącza do zabawy z dzieciakami. Nie rozumiem za to tych ludzi ze złotymi radami i krytycznymi uwagami na jego temat. Każde dziecko jest inne i każde potrzebuje poczucia bezpieczeństwa a jeśli je dostanie świat od razu wyda się mniej straszny;) Ściskam mocno zwłaszcza Nikolę:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)