poniedziałek, 7 kwietnia 2014

A kim Ty zostaniesz, gdy Twoje dziecko dorośnie??

      Pamiętam, gdy urodziłam Nikosię i wróciłam ze szpitala do domu to poczułam, że oto właśnie umarłam.
 Coś się skończyło raz na zawsze.Moje życie się skończyło. Już nie mam prawa o sobie decydować. Nie mogę spać, gdy słaniam się na nogach i nie mogę jeść, gdy jestem głodna...
Nic nie mogę, bo mam Ją.

Te oczy jeszcze nie są niewyspane i podkrążone. :D


Od tamtego czasu minęło półtora roku. I choć nadal nie mogę przeczytać tej cholernej książki, która czeka na półce od miesiąca a kawę zawsze piję chłodną jeśli nie zimną to zdałam sobie sprawę, że żyję. 
Już nie pamiętam jak to było kiedyś, zanim Ona się pojawiła. Już nie wspominam, nie żałuję. Nie roztkliwiam się co bym teraz robiła gdybym była wolna. To moje życie. Nie czuję się już więźniem. Wszystko stało się naturalne.Wpasowałam się  w tą nową rolę i teraz łapie mnie jakiś dziwny strach, że kiedyś będę musiała znów być odpowiedzialna za siebie, tylko za siebie.

Wszystko w moim świecie krąży wokół Niej. Wszystko mam idealnie poukładane. Dzień rozplanowany od wczesnego ranka do późnej nocy. Trzeba posprzątać, ugotować, nakarmić. Wyjść z psem, poprasować. Wstać, spełnić obowiązki i pójść spać. Każdego kolejnego dnia staram się być lepszą matką. Muszę być zdrowa, pełna energii i kreatywna dla Niej. Muszę ją rozwijać, dawać jej możliwości, być Jej trampoliną w dorosłość... By była inteligentna, sprytna.
Ostatnio zaszła w moim otoczeniu zmiana. Moja mama kogoś poznała i teraz najzwyczajniej w świecie chodzi na randki, jeździ co niedzielę na wycieczki, w soboty chodzi do znajomych. Żyje tak, jak nigdy wcześniej nie żyła .
Zaniepokoiłam się po bacznej obserwacji siebie. U mnie wszystko jest dla dziecka. Wiadomo, że jest mała potrzebuje mnie. Tylko, że ja nie wiem, nie mam pomysłu co zrobię, gdy ona już mnie tak potrzebować nie będzie.
Dobra matka to też kobieta zadowolona z siebie i szczęśliwa, spełniona, realizująca się.


Znam osoby, które poświęciły siebie dla dzieci w 200%. Żyły tak jakby dzieci zawsze miały pozostać maleńkie. Teraz wtrącają się w życie dorosłych już latorośli. Nie dogadują się z partnerami, bo były z nimi tylko dla dzieci. Nie wiedzą co teraz robić, jak żyć? Nauczyły się, że są tylko matkami...

Pora popracować nad sobą. Wyciągnąć wnioski, podjąć decyzję. Wziąć swoje życie za fraki.
Najgorsze są te wymówki. Nie zrobię tego, bo mam dziecko. Nie zrobię tamtego, no bo..dziecko. Czy faktycznie dziecko tak ogranicza?? A może wygodnie zwalić wszystko na macierzyństwo. Zasłonić się za dzieckiem i usprawiedliwiać nim swoje lenistwo i swój strach.
Tyle razy zastanawiałam się kim moje dziecko będzie w przyszłości. Ani razu nie zastanawiałam się co ja wtedy będę robiła?? Kim będę???



11 komentarzy:

  1. Mardze piszesz! jak zwykle zreszta;) Ja wlasnie zaczynam marzyc,miec pomysly na to ''co bede robic gdy''. Mam ochote rozwinac skrzydla,czekam tylko na odpowiedni moment:) Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od marzeń się zaczyna...:)
      Również pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  2. A ja jakoś nie myślę o swojej przyszłości na dzień dzisiejszy :) Nie mam po prostu kiedy! Czuję się bezpiecznie, czuję, że żyję. I Maja w żaden sposób nas nie ogranicza. Tyle się dzieje! Liczy się tu i teraz! Liczy się ONA
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, że Ty jesteś z tym szczęśliwa i żyjesz tak, jak chcesz:)
      Nikosia też mnie już nie ogranicza. To ja siebie sama ograniczam chowając się za jej osobą.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Też ostatnio uświadomiłam sobie moją zależność od syna co dziwniejsze wydaje mi się, że to ja bardziej go potrzebuję niż on mnie:) Jestem mamą tak się dziś czuję i będę mamą przez resztę życia tylko wolałabym nie skończyć jako toksyczny rodzic z tego ogromu miłości do dziecka:) Chciałabym w odpowiednim momencie wrócić do swoich pasji i pracy ale na razie jestem mamą i może zabrzmi to ograniczająco ale dobrze mi z tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ograniczająco? Eee.. właśnie teraz jest jakiś BUM na to, że matka która decyduje się zostać z dzieckiem w domu i je wychowywać musi koniecznie być nieszczęśliwa z tego powodu. To nie prawda. Niestety zauważyłam, że o tym się nie mówi i pokazuje tylko, że macierzyństwo na pełen etat to zuuuoo.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. No ale jedno nie wyklucza drugiego. Tzn. co innego zająć się wychowaniem dziecka, co innego nie widzieć świata poza nim. Rezygnacja z pracy w Biedronce to nędzne poświęcenie ;)

      Usuń
  4. Rzeczywiście dziecko bywa usprawiedliwieniem. Pamiętam tylu znajomych, którzy zamknęli się na świat z powodu dzieci. Zamknęli się w mieszkaniu i zaprzestali innej działalności niż weekendowe spotkania na grillu u rodziny. Strasznie to smutne. Odkąd urodziła się Kluska, robię wszystko, by wygospodarować kawałek przestrzeni dla siebie, dla nas (dla mnie i partnera), osobno od dziecka. Ani trochę jej przez to mniej nie kocham, może nawet więcej, bo wiem że czasem za mną tęskni. Ale tylko troszeczkę. Może dzięki temu bardziej docenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty jesteś moim wzorem matki wyzwolonej hehe;) Nawet pod wpływem Twojego bloga mam zamiar zakupić fotelik dla Nikosi i pojeździć troszkę;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Bardzo podoba mi się to pytanie, do tej pory nigdy nie zastanawiałam się nad swoją przyszłością pod tym kątem. Myślę, że oddam się wtedy podróżowaniu, czytaniu ksiązek i robieniu tego, co lubię, np. szydełkowaniu. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zamiar przeżywać wtedy swoją drugą młodość:D a d szydełkowania się ostatnio zabieram jak jeż do...
      Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)