sobota, 29 marca 2014

Taka sytuacja...

       Kojarzycie tą reklamę, w której kobitka wpuszcza do kuchni kota i psa po to by mąż zgodził się na remont? Miałam dziś baaardzo podobnie! Z tym, że bez szans na remont!
Plagą mojego osiedla są koty! Właściwie to zwierzęta nie są niczemu winne, bo to ludzie maja w głowach nie pokolei Jak się koty dokarmia to może należałoby się też zastanowić co dalej?? Może zamiast kupować żarcie dla 20 kotów lepiej poświęcić trochę kasy na sterylizację jednego??? Ano można było, ale jakoś nikt się nie kwapił. I tak w efekcie wszędzie są koty! Na początku były bardzo dzikie i na widok człowieka uciekały gdzie pieprz rośnie. Teraz zrobiły się na tyle odważne, że wskakują do mieszkań przez uchylone okna.
Mieszkam na parterze.
Pogoda dziś piękna, więc poszłyśmy z Nikosią na spacer i zostawiłam uchylone okno, żeby się przewietrzyło. Zapomniałam o sierściuchach:/
Wróciłyśmy się po jakimś czasie po portfel a w moim mieszkaniu.. SAJGON!!!!
Już przestępując próg zabił mnie smród kupy, kociej. Potem zobaczyłam zaplątaną w firankę Sonię. Porozrzucane kwiatki, wszędzie ziemia... Szafy przekopane jakby złodziej buszował... A na parapecie zjeżony kot!!!!!
Nie pytajcie co było dalej i ile zajęło mi ogarnięcie tego burdelu z przestraszoną Nikosią u boku... I zamiast na spacerze dłuuuugim... to musiałam trwonić piękną pogodę na porządki... Na szczęście już w moim domu pachnie. Już nigdy nie zaponę zamknąć okna. Fajnie. Gdy będzie lato i będzie upalnie to moje mieszkanie będzie się kisić... Brak słów.
Nikosia śpi, ja gotuję ogórkową. Wstanie, zje i idziemy sobie odbić ten krótki spacer...

2 komentarze:

  1. Myślałaś o zamontowaniu moskitier? To taka cienka siatka, chyba kotoodporna. Okno może być otwarte, moskitiera zablokuje komary i koty.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)