sobota, 1 marca 2014

Parę słów o M..

Dźwięczy mi w uszach "kocham" od wczoraj, więc postanowiłam Wam przybliżyć nieco postać M-ojca Nikosi.
Poznaliśmy się hmmm dawno oj dawno. On widział mnie jako niemowlę i troszkę starszą dziewczynkę (do tej pory się ze mnie nabija);) Potem wyleciał do USA na długie lata... Wrócił...Miałam chyba 16 lat i od pierwszej chwili dostałam bzika na jego punkcie. Na jego widok serce waliło młotem a w brzuchu fruwało stado motyli. Był dla mnie taki idealny. I taki niedostępny.
Kilka lat później przyleciał znów. Co ciekawe miałam chłopaka, z którym było mi dobrze i z którym planowałam założyć rodzinę a jednak do M czułam to samo, co będąc 16latką. Imponował mi dosłownie wszystkim. Chłonęłam każde jego słowo i za każdym razem czułam TO. Gdy był obok- świat nie istniał. Godziny stawały się ledwie chwilką. Nauczył mnie pływać. Opowiadał o świecie, życiu.. Trenował. Ja wtedy miałam fascynację kick boxingiem a on od chyba 20 lat zgłębiał sztuki walki. Był moim guru. Ideałem w każdym calu.
No i tak to się zaczęło. Nie sądziłam, że traktuje mnie poważnie. Sądziłam, że wróci do USA a ja będą jego...zdobyczą?... Stało się jednak inaczej. Coraz częstsze telefony, skype, smsy...
Starałam się o wizę, jednak dwukrotnie się nie udało. Postanowiłam sobie w duchu, że gdy nie wyjdzie mi znów to zakończę tą znajomość. Nie miałam siły na samotne wieczory, na odległość...Wizy nie dostałam. Odcięłam się od niego. Co zrobił? Przyleciał...
I tak to się toczy...
Jaki jest? Jest typowym samcem alfa. Straszna pewność siebie i narcyzm. Jest piekielnie inteligentny. Kocha życie. Ciągle coś robi. Umawia się z chłopakami na piłkę, trenuje, gra w ping ponga, w tenisa, w siatkę, pływa... Dla niego każdy problem jest do przeskoczenia. Życie to wyzwanie. Nigdy nie słyszałam, żeby narzekał. Jest apodyktyczny, zazdrosny. Lubi mieć kontrolę. Dusza towarzystwa. Jest impreza na 100 osób- po godzinie wszyscy będą go znali a wokół niego zgromadzi się wianuszek "fanów". Majsterkowicz. Wielbiciel zdrowego stylu życia. Nie pije alkoholu, nienawidzi papierosów.Kobieciarz:/
Uwielbia broń. Kusze, łuki, broń palną, proce, noże i wszystko co wiąże się z przetrwaniem. Ostatnio załamałam ręce, gdy pokazał mi swój nowy nabytek- miecz samurajski... Fan duużych terenowych samochodów.
To facet silny- dosłownie a jednak nie potrafi złamać gałęzi, bo mówi, że drzewa czują:)Człowiek orkiestra i tyle... Tym mi zaimponował. Za to go kocham i za to czasem nienawidzę...




4 komentarze:

  1. Bo miłość ślepa zazwyczaj jest... I nigdy łatwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to...
      No ale wierzę, że i ja osiągnę stabilizację kiedyś:D

      Usuń
  2. O ludzie, ja bym się raczej nie odnalazła w związku z takim facetem, no ale:) to nie ja mam się odnaleźć:)))
    Natomiast znam smak rozłąki...

    Aha, miecz samurajski też mnie powalił... Ech, jak mówi moja teściowa, oni nigdy nie dorośleją...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie jakoś zawsze ciągnęło do silnych, dominujących osobowości. Zresztą wiesz jak to jest... gdybyśmy do spraw damsko -męskich podchodzili tak na zimno i logicznie, mądrze to ludzkość najpewniej by już dawno wymarła.:)

    Ooo Kochana miecz samurajski to akurat chyba jedno z jego rozsądniej zakupionych rzeczy- to chociaż ładnie wygląda;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)