poniedziałek, 3 marca 2014

Fotografia dnia

 






    Życie jest tak krótkie, za krótkie. To cholernie niesprawiedliwe! Chciałoby się zwiedzać, ćwiczyć, być idealną matką, żoną i kochanką. Uczyć się języków, gotować, skakać z bungee i mieć mnóstwo pasji i znajomych w realu. Obejrzeć wszystkie znakomite filmy i przeczytać każdą godną uwagi książkę.Lata, miesiące, dni- lecą niezauważenie. Nie da się być idealnym w każdej z życiowych ról, ale...można się do tego ideału przybliżać małymi krokami każdego dnia.Mam ostatnio wyrzuty sumienia. Nie dość, że czas zapiernicza to jeszcze pozwalam, by przelatywał  mi on przez palce.
Pora, by coś z tym zrobić! Muszę się jakoś w końcu zorganizować. Chcę zasypiać z myślą "oo tak-dziś dałam z siebie 100%".
Znacie pojęcie "fotografia dnia"? Tak łopatologicznie jest to nasz codzienny harmonogram. Opisujemy po kolei czynności wedle zegara.
Ja również postanowiłam stworzyć takie foto.

Oto ono:
9.00- Budzi mnie "mama, mama".Wylegujemy się chwilę i wstajemy
9.00-11.00- śniadanie Nikosi, moja szybka kawa, ścielenie łóżka, ogólne porządki bałaganu z wczoraj
12.00-13.00-spacer
13.00-obiad
14.00-drzemka Nikosi
14.00-16.00- prace domowe, internet, mój obiad
16.00-20.00- chaos, zabawa, internet
20.00- kąpiel, seriale, kolacja
21.30- Nikosia śpi
21.30- 00.00- internet, kąpiel, rozmowa z M, CZASEM prasowanie

Gdy już mamy taką fotografię, to łatwo zauważyć, gdzie, kiedy i na czym marnujemy nasz jakże cenny czas. To, co rzuca mi się w oczy na mojej fotografii to chaos! Szczerze to miałam problem, by ją stworzyć, bo brak mi jakiegoś konkretnego planu i pomysłu jak zarządzić swoim czasem.Do południa jeszcze w miarę nam idzie, ale po południu totalna targowica. Marnuję chwile, godziny na bezsensowne tv, na polegiwanie na wyrze, na tysięczne zaglądanie na FB. Bawię się z Nikosią, owszem. Ale jestem raczej "obok". Z tęsknotą spoglądam na zegarek i wyczekuję 21.30. Jestem zmęczona, brak mi pomysłów i chęci do zabawy.
Mam takie poczucie, że robię wszystko i nic. Niby urobiona jestem po pachy, ale zaraz, zaraz- co ja takiego właściwie dziś zrobiłam???
By zwiększyć moją- co tu dużo mówić-kiepską produktywność, zamierzam wprowadzić kilka zmian i od teraz wcielić je w życie.
1.Wstać minimum godzinę wcześniej przed córką.
Godzina to dużo. Można zjeść śniadanie, przez co mieć później więcej energii=lepszy humor. Można wziąć prysznic, walnąć make-up. Można się pouczyć i wypić GORĄCĄ kawkę. Można zacząć robić obiad. I moje ulubione- można zajrzeć na blogosferę, niezależną tv i tego nieszczęsnego FB (oczywiście w trakcie czynności powyższych:))
2.Wymyślić choć jedną kreatywną zabawę z dzieckiem. Ważne, by być z nim wtedy na 120%.
Spędzam z moją córką cały dzień, ale na ile jestem z nią a na ile "obok". I nie chodzi tu o to, żebym godzinami się z nią bawiła, bo chyba obie byśmy zwariowały. Niech w każdym dniu będzie TA godzina, gdy tv wyłączony, tel i laptop z dala a ja jestem z nią całą sobą.
3.WIECZOREM ZOSTAWIAM PO SOBIE CZYSTĄ KUCHNIE.
Wstaje rano, wchodzę do kuchni a tam...stos brudnych naczyń! Nienawidzę tego! Każdego dnia marnuję na doprowadzenie kuchni do ładu- sporą część poranku. No i co tu kryć obniża mi to nastrój. No bo pomyślcie... Ledwo otworzycie oczy a tu trzeba ślęczeć nad garami, tłustymi, paskudnymi- fuj!
4.SPORZĄDZAĆ LISTY!!
Jedną z moich licznych wad jest roztargnienie. Planuję coś- szczególnie wieczorem, gdy dopadają mnie wyrzuty sumienia. Planuję i... zapominam. Jest masa spraw, które czekają na moją uwagę, ale ja o tym zapominam. I później gapie się w tv, bo przecież już wszystko zrobiłam...uhmm..jasne!

To takie najważniejsze dla mnie punkty. Nie za dużo na początek. Metodą małych kroczków do celu. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Mam też plan, by co tydzień wstawiać tu swoją "fotografię dnia". Wtedy czarno na białym zobaczę czy poczyniłam jakieś postępy i czy jestem wydajniejsza w tym, co robię. (Tylko muszę to sobie zapisać, by o tym nie zapomnieć!:D)

Wiecie co mnie najbardziej kręci w życiu, za co je kocham? Dopóki żyjemy, w każdej chwili możemy postanowić sobie być lepszym i to ZREALIZOWAĆ!


P.S. Inspirację do napisania tegoż postu oraz do wprowadzenia zmian zaczerpnęłam STĄD.
       Swoją drogą polecam tego bloga. Poprawia nastrój i jeszcze motywuje do działania :)

6 komentarzy:

  1. Dobry plan to podstawa:) Gdybym miala opisac moj plan dnia przy czworce dzieci to by mi miejsca zabraklo :D A tak serio to wlasnie dlatego ostatnio mam przerwe na blogu-nie daje rady i tyle. Czasem trzeba odpuscic,przystopowac kiedy widac,ze cos nas przerasta. Pozdrawiam bardzo serdecznie i wiosennie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj przy czwórce to pewnie nie mało zajęć! Nie dziwię się, że brakuje Ci doby... Mnie najbardziej dobija to, że robię w ciągu dnia milion drobnostek a nic konkretnego... Eh..
    Ja również pozdrawiam choć tej wiosny dziś bardzo mało było za oknem...

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki za polecenie :-) życzę wytrwałości w realizacji postanowień :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) i nie ma za co. To Ty odwalasz dobra robote,

      Usuń
  4. Bardzo fajny post:) i choć to wszystko niby wiem, to zapominam, chodzi mi głównie o zabawę z dziećmi, których raczej pilnuję niż rzeczywiście z nimi jestem... zwłaszcza odkąd mężuś szarpnął się dla mnie na iphone'a.

    Z tą kuchnią to kiedyś o tym czytałam, nazywało się to wieczorny "ogar":) i już dawno staram się wprowadzać w życie, działa!

    Ściskam i również życzę powodzenia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Cieszę się, że się podoba.
      Zauważyłam, że gdy bawię się z Nikosią tak na 100% to potem ona chętniej zajmuje się sama sobą. Nasyci się mną i chyba ma dość po dłuższej chwili:D:D Ach... no i co zauważyłam jeszcze? odkrywam w sobie dziecko;)

      Pozdrawiam Również Dziewczyny!:*

      Usuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)