poniedziałek, 17 marca 2014

Aktualności i FOTKI dni ostatnich

Jest! Nareszcie jest ze mną! Sprawny, lśniący, zwinny... Laptop!
Czytałam Wasze notki, uśmiechałam się do zdjęć, ale nie komentowałam, bo szlak mnie jasny trafia na pisanie czegokolwiek na blogspocie za pomocą smartfona. Teraz nadrobię i czytanie i pisanie ze zdwojoną siłą.
Co działo się u nas w ciągu tych kilku dni?

1. Spacery, spacery i jeszcze raz spacery. Z każdym kolejnym dniem zrzucałyśmy kolejne niepotrzebne warstwy ubrań... Znajome dzieciaki pojawiły się na dworze. Nikosia była w siódmym niebie... Bawiła się w berka, przytulała, śmiała w głos. Zjeżdżała 39083 razy ze ślizgawki, huśtała, przytulała drzewa, zbierała kamyki, patyki a także... kapsle od piwa! Zrobiła swoje pierwsze samodzielne zakupy na bazarku! Podeszła do stoiska z jabłkami i wybrała jedno:) Chciała również zakosić ogromnego pora,selera i marchewki... Ta miłość do warzyw i owoców to chyba efekt naszego wspólnego "gotowania". Ach z tej miłości to nawet nie chce ich jeść- bo jak to tak- jeść takie piękne, kolorowe warzywa- one czują!!!! Byłyśmy też w supermarkecie i nawet obyło się bez scen (noo prawie). Niosła koszyk zakupowy, z którym wyglądała po prostu przekomicznie, zważając na jego wielkość i jej wzrost:)

2. Opętało mnie zakupowo i nawet o dziwo kupiłam rzeczy nowe (a przecież jestem lumpeksoholiczką) a przede wszystkim kupiłam je SOBIE. Tylko sobie. Buty- dwie pary. Torebka- raz. Spodnie- raz. Kurtka- raz. Wiosno witaj!

3. Zrobiłam gruntowne porządki w szafie i niebawem pojawi się post baaardzo podobny do TEGO. Muszę tylko porobić sensowne zdjęcia i będziemy rozdawać... Mam nadzieję, że będą chętni.

4. W dalszym ciągu wytrwale pracuje nas swoją fotografią dnia. Robię wieczorne ogarnianie kuchni i to mi naprawdę weszło w krew. Poświęcam Nikosi w ciągu każdego dnia czas, w którym nie istnieje dla nie nic ani nikt prócz niej- bawię się z nią na 100%. Po drodze było nawet kreatywnie, o czym wkrótce naskrobię:).
Skrupulatnie sporządzam listy. I tak są:

  • menu na lodówce !!! (wow jak to ułatwia życie)
  • ciągle powiększająca się lista zakupów. I nie ważne, że zakupy za dwa dni. Otwieram szafkę- brak płatków- zapisuję od razu! Później na bank zapomnę.
  • lista książek do przeczytania/ filmów do obejrzenia/ linków do sprawdzenia
  • zabawy dla mojego dziecka. czasem na świeżo brak pomysłu. Czytam blog, coś mnie zainspirowało? Od razu zapisuję. Później zapomnę- ja to wiem.
  • Pomysły na posty na blogu. Tak jak powyżej. Gdy nie zapiszę to nie zapamiętam- cała ja.        
                                                                                                                                                                    5. Nikosia jest ewidentnie po jakimś skoku rozwojowym (nie wiem czy w tym okresie jakiś powinna mieć-już nie czytam co powinna umieć w tym wieku itp.). Wnioskuję to po kilku ciężkich, marudnych dniach i po tym, że nagle wymawianie słów takich jak np. "kółka", "druga" czy "bajki" nie sprawia jej najmniejszego kłopotu. Drugą możliwą przyczyną złego nastroju może być...ząbkowanie!! Spodziewamy się jeszcze "piątek". Wieczorem na policzkach Nikosi malują się rumieńce a w nocy budzi się z płaczem kilka razy...                                                                                                                                                                                
6. W sobotę mój wielki dzień tj. obrona!!! Oj będę się bronić rękami i nogami... Szczerze? Poprawka w czerwcu i przyjmuję ją do świadomości i jest to mój plan B, który mnie uspokaja w razie ewentualnego niepowodzenia... A swoje szanse obstawiam 50:50. No zobaczymy... 

Teraz może kilka zdjęć ostatnich dni:



shopping w wersji Nikosi oznacza bieeegaaanieee


"jak robi konik?"


nie ma nikogo w domu




cichobiegi matki. 


no ja też muszę być-co byście nie zapomnieli jak wyglądam:)




                                                                                                                                                                                                                                                                                

2 komentarze:

  1. Wiosna pełną parą, a że rzeczy sobie na wiosnę kupiłaś to szok bo przecież my mamy tylko dzieciakom wszystko:) A pomysł z lista na lodówce super sprawa bo również o wszystkim zapominam chociaż nawet jak zapiszę to potem nie pamiętam gdzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak szczerze to chyba pierwszy raz odkąd urodziłam Małą to na zakupach skupiłam się wyłącznie na sobie... Pewnie bym tego uniknęła, ale okazało się, że na mój sobotni egzamin nie mam się w co robić, więc... no musiałam musiałam:) a cichobiegi to tak przy okazji;);)
      No listy ułatwiają życie... przynajmniej moje:)
      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)