czwartek, 27 marca 2014

A gdzie są Twoi przyjaciele?

       Pewnie nie zaskoczę Was tezą, że macierzyństwo a szczególnie jego początek weryfikuje obecnych przyjaciół i znajomych. Często dzieję się tak, że ich 90% ulatnia się w jakiś magiczny sposób z życia matki. Matka i jej dziecko są nudni jak flaki z olejem. Nie pójdą na imprezę, do kina, nie czytają książek, nie randkują, nie znają najświeższych ploteczek. Ot zwykłe szare życie usłane..kupą!
Jestem przekonana, że wiele z Was moje Kochane utożsamia się z tymi słowami. Mam wrażenie, że dotyczy to szczególnie tych młodszych mam, których rówieśnicy są zupełnie na innym etapie życia. Studiują, zaczynają karierę, randkują i prowadzą nocny, hulaszczy tryb życia. Nie mam zamiaru uogólniać, opowiem jak to jest w moim przypadku.
Tak, jestem samotna. Widzicie dziewczynę z malinowym wózkiem ochoczo rozmawiającą z kasjerką w supermarkecie, panem na bazarze, starszą panią z pieskiem? TO JA- desperatka! Na co dzień najbardziej brakuję mi rozmowy z DOROSŁYM człowiekiem, dlatego każdy kontakt z człowiekiem odbieram jako szansę by choć parę słów zamienić:). Moi znajomi jakoś się zmyli. Jedni wyjechali z mojego mało przyszłościowego miasteczka i teraz tylko kilka słów na FB, sms- jeśli wogóle.Ich nie obwiniam- nie zatrzymam na siłę nikogo przy sobie. Rozumiem, że każdy gna o przodu.
 Drudzy traktują mnie teraz jako podkategorię człowieka. Już nie witają się ze mną "hej Monika" tylko "cześć mamuśka". Nie pytają co u mnie tylko jak się chowa Nikosia. To bardzo miłe byłoby nawet, gdyby nie były to pytania retoryczne. Wiem, że mój rozmówca tak naprawdę ma gdzieś czy moje dziecko było dziś grzeczne, zjadło cały obiadek i nauczyło się kilku nowych słów. Dlatego mówię "ok, wszystko w porządku". No i na tym dialog powoli dobiega końca.
No i trzecia moja "ulubiona" grupa znajomych, którzy traktują moją Córkę jak widmo. Rozmawiają ze mną, ale nigdy, nawet z grzeczności o nią nie spytają. Moje dziecko dla nich nie istnieje. Myślicie, że chce mi się tracić mój cenny czas dla kogoś takiego? Już wolę sympatyczną panią w sklepie, z którą i o pogodzie i o śniadanku...
No i ostatnia grupa, wąska, ale chyba najwredniejsza. To Ci, którzy traktują Nikosię jak intruza. Oskarżają mnie, że się zmieniłam, że nie można ze mną normalnie porozmawiać. Tak- dziecko mnie zmieniło- NA LEPSZE!
Czasem, gdy na dworze plucha i zawierucha po dwóch dniach zdaję sobie sprawę "ja z nikim przez te dwa dni nie rozmawiałam". Tv to moja namiastka towarzystwa. Lubię jak mi jacyś ludzie rozmawiają- nawet jeśli są to ludzie z odbiornika.
Są nawet plusy tego mojego samotnego trybu życia: pisanie bloga i ciągłe paplanie do Nikosi, które ewidentnie jej służy. Dzięki Bogu, że jej nauka mówienia nabrała tempa:) Będziemy rozmawiać wkrótce o polityce;)
Tak szczerze to mam gdzieś tych znajomych, którzy odeszli. Widoczniej nie byli warci mojej uwagi. Na ich miejsce poznałam kilku innych. Najbardziej boli mnie to przekonanie, że matka wychowująca dziecko jest impotentem umysłowym. HEEEJ!!! Macierzyństwo nie odbiera zdolności czytania i wnikliwego obserwowania świata?Wręcz przeciwnie- wyostrza wzrok i motywuje do bycia lepszym, mądrzejszym i sprawniejszym. Nadal mamy poczucie humoru, nadal możemy się odgryźć ciętą ripostą (czy tylko u mnie panuje przekonanie, że mamy to 100% łagodności ułożenia? TAK-w 99% dla dziecka).

Czy Wy również czujecie się samotne i wykluczone z towarzyskiego obiegu? Macierzyństwo to test dla przyjaciół matki. Czy Wasi przyjaciele go zdali?

5 komentarzy:

  1. No muszę powiedzieć, że moi znajomi przeciwnie - wcale się nie odsunęli, ale nawet wspierali mnie w trudnych chwilach. I nadal się z nimi widuję, co ciekawe większość z nich to faceci, jakieś 99%, więc niby nie powinni mnie rozumieć, że jestem trochę bardziej zajęta i tak dalej. A tu o, więcej empatii i zwykłego kumplostwa dostaję od facetów. Inna sprawa, że ja zawsze imprez unikałam, wolałam szlajać się po ruderach albo zwyczajnie po mieście, od ulicy do ulicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy nie byłam szczególnie imprezowa.. Moje wyjścia na dyskoteki mogę policzyć na palcach jednej dłoni.
      Ja też dostałam więcej zrozumienia od facetów.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak moi zdali. Mam 5 osób z którymi cyklicznie się spotykam na ploteczki, uwielbiają mojego synka, nie przestraszyli się kiedy powiedziałam : "jestem w ciąży"
    Są ze mną do dziś.
    Życzę Ci, żebyś też spotkała na swojej drodze tylko takie osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i "piątka" dla takich przyjaciół, są niezależnie od sytuacji!
      Też sobie tego życzę, dziękuję:)
      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)