środa, 8 stycznia 2014

Matce puściły nerwy

Ostatnio wciąż słyszę TO najpiękniejsze słowo "mama". Rano jeszcze w półśnie Nikosia zaczęła mnie budzić... Nie krzycząc, nie bijąc, ale właśnie takim delikatnym "mama":)
Niestety sielanka nie trwała zbyt długo. Mam wrażenie, że Mała ostatnio testuje na ile może sobie pozwolić i czy zakazy, które ma są nadal aktualne. Dobrze wie, że nie wolno ciągnąć za kable czy też uderzać w tv. Wie to doskonale, bo gdy to robi patrzy na moją reakcje. Dziś chyba 50 razy odganiałam ja od lampki nocnej. Gdy ją upominam to zawsze zniżam się do jej poziomu np. kucam (tak, żebym nie mówić do ściany lub w przestrzeń tylko do niej bezpośrednio), zmieniam ton głosu i nie uśmiecham się, jestem poważna, ale nie krzyczę. Zawsze pomagało. Do dziś. Odciągałam, kucałam, mówiłam, odciągałam, kucałam, mówiłam... I tak w kółko. A Nikośka chyba myślała, że to fajna zabawa bo śmiała się, że hoho. No i nie wytrzymałam i pacnełam ją w rękę. LEKKO! Mimo, że uzyskałam natychmiastową i pożądaną reakcje to nie jestem z siebie zadowolona. Wiem, że nie zrobiłam jej krzywdy, ale poczułam się słaba. Jedni powiedzą- też mi jest o czym pisać, dziecko to nie szklanka. Drudzy ooo matko wyrodna, słaba...
Eh... Wychowanie dziecka to droga wyboista i trudna. Nie chcę, żeby Mała się mnie bała, ale chcę od niej szacunku. Ja też ją szanuję, bo dziecko to też człowiek.
Pracowałam w przedszkolu i widziałam jak zachowują się dzieci wychowywane bezstresowo, bez jakichkolwiek zakazów. Tego się nie da opisać. Ale jak w takim razie wychować?? Nie zamierzam dawać klapsów, bić, krzyczeć...Oj ciężko...
Ciekawa jestem jak tam trwacie w swoich noworocznych postanowieniach??:) Moje postanowienie jeszcze nie umarło:)

 Oto efekt dzisiejszych zakupów:




Noo dobra:) Kupiłam jeszcze to:




Czy wyobrażacie sobie, że w ciągu swojego 24letniego życia nie jadłam selera naciowego???? A z tego co się dowiedziałam to skarbnica witamin i minerałów!!!
ZAWIERA DWA RAZY WIĘCEJ WITAMINY C NIŻ CYTRUSY!
Fosfor, wapń, żelazo, magnez,cynk witamina C, B, E, PP (witamina młodości), kwas foliowy, beta- karoten! a podobno est tego znacznie więcej. Japończycy doszukali się aż 86 cennych składników w tym niedocenianym warzywie...
Kończę pisanie i zabieram się za szukanie jakiegoś ciekawego przepisu na sałatkę. A może znacie jakieś? I jak to wógole z tym selerem? Lubicie?

Zerkam za okno i cóż... wiosna Panie Sierżancie! A u taty Nikosi Zima przez duże "Z". temperatura dochodzi do -30 stopni i pada, pada, pada...


3 komentarze:

  1. My z Bąblem zajadamy się od czasu do czasu selerem naciowym maczanym w sosie czosnkowym. Pyyychotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sos czosnkowy- P.Y.C.H.O.T.A!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  2. Wychowywanie bezstresowe z tego co czytałam to takie w stylu "a rób co chcesz jak chcesz kiedy chcesz". My nie mamy zamiaru absolutnie tak wychowywać, będą (już są zresztą) zakazy, będą obowiązki itp. Tylko bicia nie będzie. Bo mam wrażenie że niektórzy to sobie myślą, że jak się wychowuje bez bicia to to jest bezstresowo, a przecież wcale tak nie jest :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)