piątek, 31 stycznia 2014

DR JEKYLL AND MR HYDE



Wreszcie cisza i spokój.
Za oknem hula mroźny wiatr, biało- no zima pełną gębą! BRRR!!! A mnie grzeją skarpetki wełniane, szlafrok i herbatą z miodem i cytryną...
U nas dni mijają w miarę bezstresowo. Nikosia jest radosna, pełna energii a przy tym chętnie wykonuje polecenia i nie sprawia mi żadnych problemów. Rano budzi mnie uśmiechem i słodkim "mama". Troszkę się potulimy a potem ja maszeruję do kuchni robić kawę i śniadanie a moja Mała biegnie do zabawek. Śniadanie bardzo szybko znika z talerza a moja kawuńka z kubka. I to jest moment, że ja idę do swoich zajęć tj mycie naczyń, odkurzanie, gotowanie itp. W tym czasie ona bawi się grzecznie sama w pokoju bądź pomaga mi w tym, co akurat robię. Kiedyś troszkę przeszkadzało mi to, że plącze mi się pod nogami a z jej pomocy więcej było szkody aniżeli pożytku. Przetrwałam, byłam cierpliwa, chwaliłam. Teraz już jej obecność i udział w codziennych obowiązkach sprawia mi przyjemność i jestem dumna jak pięknie się rozwija przy tym. Podczas gotowania uczę ją nazw warzyw, kolorów, daję do obadania i wąchania.:D Jest wesoło. Czasem to śmiać mi się chce niesamowicie z tej jej przykładności i samodzielności. Dziś po kolacji odniosła talerzyk do kuchni, myślałam, że położy go na stole a ona włożyła go do brudnych naczyń!!!! Po przebraniu się w piżamkę zdjęte ubrania zaniosła do łazienki do kosza! Po przewinięciu wyrzuca pampersa do śmieci! Jestem w szoku, naprawdę. Ona wszystko odkłada na miejsce. Gdy się napije to odkłada butelkę tam skąd ją wzięła, Smoczek odkłada na komodę koło łóżka!! Dziś na wieczór pooglądała książeczki i odłożyła je na półkę!!! Boże oby to nie był pedantyzm odziedziczony po mojej mamie:D
Potrafimy też już całkiem nieźle się dogadać co dzień łapie nowe słówka, czasem tworzy jakieś nowe tylko sobie znane:D Ale ja i tak ją rozumiem.
Brzmi sielankowo, prawda??? Szkopuł w tym, że ta sielanka zazwyczaj kończy się, gdy do domu wraca Babcia. Nikosia z miejsca dostaje małpiego rozumu, biega, krzyczy, dokucza. Z opowieści mojej mamy wynika, że gdy ona jest z nią sama to również jest grzeczna. We trzy jest sajgon. Nagle trzeba płakać i wyginać się w pałąk przy:
-przebieraniu
-przewijaniu
Jedzenie staje się problematyczne. Sama już się nie pobawi. Podejrzewam, że moje nie najlepsze relacje z mamą mają na to wpływ i zła jestem na siebie:( Czasem mi nerwy puszczają, mojej mamie też i nie jest miło. A ona w tym wszystkim. Oczywiście nie zawsze się kłócimy. Są dni bez spięć. Wtedy i Nikosia jest troszkę bardziej ułożona.
Nikosia nagle, bez ostrzeżenia zamienia się w diabła, gdy rozmawiam z M przez skypa. O wszem, gdy odpalam laptopa to krzyczy podekscytowana "tata", ale ta euforia ulatuje z każda kolejną minutą. Zaczyna się płacz, zwracanie na siebie uwagi, krzyki, piski. Do tego stopnia, że czasem kończymy rozmowę, bo i tak się nie da nic usłyszeć a szanownego pana tatę boli głowa. Ostatnio dowala teksty, po których mam ochotę go utłuc. Bo jak to, że Mała taka niegrzeczna i on to zwariuje w takim hałasie. OJEJ BIEDNY!!! Myślę, że N jest po prostu zazdrosna o mnie, bo przecież nie kłocimy się, nie krzyczymy, nawet tonu głosu nie podnosimy...
Ogólnie mój dzień dzieli się na beztroskie, łagodne do południe i popołudnie z moją mamą i szaloną córką. No i jest noc, gdy obie już śpią a ja mam święty spokój:)

a teraz pora na moje nieudolne zdjęcia:

seler pachnie:d



marchewka też:D

hmm pietruszka ma dziwny aromat:D

cebula fuj:D

łała za oknem:D

"jaka duża urośniesz jak zjesz?" o taaaka:D

no to jem:D troszkę koślawie, ale samodzielnie
pij lala:D
                                         
moja Słodycz:D



a to moje naturalny ryło bz mejk apu. UWAGA PATRZENIE BOLI!!!
                               




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)