czwartek, 24 października 2013

ząbki ATAKUJĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Och...Ciężkie dni nastały. Nikosi idą ząbki... To niewiarygodne wprost a w jakim tempie one wychodzą... Ma ich już 17!!! Szczęście w nieszczęściu, że wychodzą one zawsze grupowo: po 2 a nawet 3 albo jak teraz 4. Mała jest płaczliwa, nieznośna. Każdy nawet najmniejszy szczegół powoduje histerię i to taką, że rzuca się na podłogę i wierzga nogami i krzyczy. Głośno. Siadam wtedy przy niej i czekam, czekam aż jej minie. Zazwyczaj po 2, 3 minutach wstaje i wtula się we mnie. Wczoraj z tego powodu miałam kolejną "wymianę zdań" z moją mamą. Gdy Mała wpadła w histerię wpadła do mojego pokoju z paniką i nerwami co ja temu dziecku robię, że tylko przy mnie się tak zachowuje, że jak jest z nią sama to tak nie robi a wogóle to czemu ja tak siedzę a nie wezmę ją na ręce... Po czym wzięła Nikosię na ręcę podczas płaczu i wiecie co Mała zrobiła? Zaczęła jej się wyrywać, krzycząc głośniej i ugryzła ją. Mało to było śmieszne, ale gdzieś wewnętrznie się uśmiechnęłam i poczułam satysfakcję. Wyszła z pokoju burcząc coś pod nosem.
Nie jest łatwo przetrzymać taki "atak" u dziecka. We mnie aż się gotuję jak widzę jej łzy i słyszę płacz. Pewnie, że mam ochotę mocno ją przytulić i uspokoić jak najszybciej, ale zauważyłam, że Mała ma mnie w garści. Za każdym razem, gdy coś nie idzie po jej myśli, gdy chce mojej uwagi to tak robi. Wymusza. Muszę być silna i pokazać jej, że nie tędy droga, że to nie pomoże. Nie wiem czy dobrze robię, ale widziałam efekty mojego działania... Przez 2 miesiące było dobrze a teraz przez te ząbki znów to się dzieje. No cóż, nie pozostaje nam nic innego jak dać radę. Gdy czasem brak mi sił albo jestem zdenerwowana to powtarzam sobie, że to w końcu ją boli a nie mnie. Ból uśmierzamy maścią "BOBODENT" i syropkiem przeciwbólowym, ale to już w ekstremalnych przypadkach. Przy poprzednich ząbkach miałyśmy czopki "VIBURCOL" i to było niezawodne, naprawdę polecam.
U nas dziś deszczowo, pochmurno, ale ciepło. Gdy deszcz trochę ustąpił i jedynie mżawka siączyła to założyłam Małej kalosze i w drogę:) Uwielbiam te nasze spacery....... Póki Jaśnie Pani śpi zaraz zrobię sobie kawę i zasiadam przy książce... Kończe 2 tom Greya, jeszcze tylko 50 stron. Idzie mi opornie, bo strasznie mdło i romantycznie się zrobiło a ja lubię pikanterię;) Oj... Ten Christian strasznie mi przypomina M... Ale cciiii... nie mogę za dużo zdradzić.......

Miłego popołudnia KOCHANE:***

wtorek, 22 października 2013

14

W sobotę moja Urodnica skończyła 14 miesięcy, trochę z poślizgiem jednak napiszę podsumowanie:)

WAGA: około 12 kg
WZROST: 85 CM
ILE MAM ZĄBKÓW: 16
CO UMIEM:
-chodzić do tyłu;)kręcić się wokół własnej osi i... biegać
-robić "cześć"
-dawać buziaki (w końcu!!!)
-przykładać telefon do ucha i robić "hallo"
-mówić: daj, dać, jeść, niam, mamo, babcia(!) i wiele słów przypominających chiński;)
-zjeżdżać sama ze ślizgawki
-wchodzić po schodach (!)

 To tylko miesiąc.. a dla tej małej istotki przyniósł duże zmiany, których nie do końca umiem tutaj opisać. Jest bardziej komunikatywna. Bardziej niegrzeczna, bo wszytko chce sama i musi być tak jak chce..
A ja kocham ją o ten jeden miesiąc bardziej!! Moja mała Nikosia.................

poniedziałek, 21 października 2013

Ostatnie dni nie należały do łatwych... Głównie psychicznie źle się czułam... Nie będę się tu bardzo rozwodzić dlaczego, ale powiem, że miałam już napisać post zatytułowany "Matka- mój wróg"... Niestety nasze relacje zazwyczaj są nie do zniesienia a fakt, że muszę z nią jeszcze jakiś czas mieszkać nie ułatwia. Smutne to, ale bywają takie dni, że nie moge znieść jej obecności... Teraz, dziś jest nawet

ok- aż do następnego razu, kiedy to padną niechciane słowa, które zbierają się i zbierają w pamięci, gdzieś na dnie serca, by w najmniej odpowiednim momencie o sobie przypomnieć. Dość! Atmosfera się oczyściła i ja też. Dosłownie. Miałam wczoraj atak migreny (nie wiem czy to już migrena, ale zwykły ból głowy to z pewnością nie był). Czułam, że zaraz pęknie mi głowa na milion małych kawałków a oczy wyskoczą z orbit. W końcu skończyłam nad sedesem rzygając jak kot (przepraszam za dosłowność)... I ulżyło:)
Dziś obudziło mnie piękne październikowe słooońce- cudownie:) Wybrałyśmy się z Nikosią na spacer, zakupy, do urzędu. Księżniczka tak się wyszalała, że sama- SAMA pchała się do wózka, by odpocząć. W drodze powrotnej zasnęła twardym snem, na tyle twardym,że gdy rozbierałam ją już w domu to nawet nie drgnęła... Za to popołudnie było dramatyczne. Powód? Zęby... Wszystkim trójkom zachciało się wyjść- tak, wszystkim na raz! Trzy już wyszły a jedna chyba dziś przebijała dziąsełko. Był płacz, rozdrażnienie, brak apetytu i ogółem WSZYSTKO NA NIE!!!!!!!!! Czuję się jak po maratonie... Oby jutro było lepiej. Z pozostałych spraw to mamy chyba problem z kupą, tzn Mała ma ja nie mam hi hi hi. Piszę "chyba" bo nie wiem czy dzień lub dwa bez niej to już problem?? No i gdy już "akcja" trwa to jest lament i bardzo się musi namęczyć. Piszę to nie dlatego, że strasznie lubię pisać o kupach, ale dlatego, że potrzebuję waszej rady- jak jej pomóc?? Sok jabłkowy itp nam nie pomaga za bardzo:(
A co u mnie?... Ja powróciłam do swojej pasji, jaką jest czytanie. Chłonę właśnie drugi tom "50 TWARZY GREYA". Naprawdę szczerze polecam, czyta się lekko, szybko i  z wypiekami na twarzy:) Romantyzm, perwersja, erotyzm- to wszystko przeplata się umiejętnie... Polecam.






wtorek, 15 października 2013

Taka duża dziewczynka a płacze...

Napewno każda z Was kojarzy ten tekst. Przeważnie używa się go, gdy owa "duża dziewczynka" rozpłacze się w miejscu publicznym bądź na imprezie rodzinnej... Ehh... Niedalej niż wczoraj pojechałam z Nikosią do mojej ciotki, zaliczyłyśmy też plac zabaw, na którym Mała nigdy nie była i baaardzo przypadł jej do gustu. Gdy trzeba było się stamtąd zabierać Nikosia donośne wyraziła swoje niezadowolenie. Jako,że takie sceny bunty zdarzają mi się około 50 razy na dobę;)z zimną krwią i obojętnością ładowałam ją do wózka. Wiedziałam, że wszelkie próby mojego pocieszania czy wogóle rozmawiania tylko pogorszą sprawę a za parę sekund jej minie.I wtedy moja siostra wyskoczyła "TAKA DUŻA DZIEWCZYNKA A PŁACZE- BĘDĄ SIĘ Z CIEBIE ŚMIAŁY DZIECI".
UUUU... Ugodziła mnie tymi słowami. Niby nic złego, a Mała pewnie nawet nie zwróciła na to uwagi, ale ja- ja zwróciłam. Bo ja doskonale pamiętam jak mnie tak wiele razy mówiono i pamiętam, że zakorzeniło się to we mnie przekonaniem, że łzy to wstyd, że zawsze trzeba być wesołym, pogodnym a złe emocje należy tłumić... Czy wiek jest wyznacznikiem kiedy można płakać a kiedy nie? Czy tylko noworodki mają prawo do płaczu??? Gdy moja dziecko płacze, reaguję w różny sposób, zależy jaki jest powód. Czasem wystarczy przytulenie, kiedy indziej odwrócenie uwagi albo tak jak w powyższym przypadku brak reakcji. Ale pamiętam, by jej nie zawstydzać, nie ośmieszać i nie drwić z jej problemu.
Kolejnym znanym i równie denerwującym mnie tekstem jest "Przyjdzie pan i cię zabierze". Na litość boską!!!Jaki pan, gdzie zabierze??Po co stresować dziecko, po co straszyć??? Na mojej czarnej liście znajduje się również "NIE DYSKUTUJ". Rodzic z jednej strony chce mieć inteligentne dziecko, które umie się komunikować, chcą być powiernikami dziecięcych spraw i problemów, ale gdy ten mały człowiek, nastolatek ma inne zdanie na jakiś temat mówią "nie dyskutuj!"... UWAGA! Informacja z ostatniej chwili dziecko to również jest człowiek, który ma SWOJE upodobania, SWÓJ charakter i nie jest wierną kopią swoich rodziców. Rozmawiajmy z dziećmi, pokażmy im, że ich problemy są dla nas ważne, nie obśmiewajmy, nie bagatelizujmy... Dajmy im prawo do wyboru... Wiadomo, że gdy na dworze zima to czapkę trzeba założyć nawet, gdy ono nie chce, ale dajmy mu wybrać, którą... Gdy dziecko w połowie posiłku odmawia dalszego jedzenia, nie zmuszajmy, nie pajacujmy- uszanujmy jego decyzję. Nie łatwo wychować dziecko... Każdy z nas popełnia błędy, ale ważne, by się starać być lepszym,mądrzejszym i świadomym rodzicem czego i Wam i sobie życzę:)


niedziela, 13 października 2013

O szczepieniu raz jeszcze!

Komentarze pod moim ostatnim postem zmobilizowały mnie do szerszego podejścia do tematu... Otóż najpierw powiem, że moje negatywne opinie nie wzięły się "z chmury", nie sądze, że szczepienia są złe BO TAK,BO TAK MI SIĘ WYDAJE. Docierają do mnie takie informacje z różnych źródeł, od róźnych osób i nie, nie są to osoby typu sąsiadka czy pani z warzywniaka (nie ujmując żadnej z nich)., ale są to osoby inteligentne, wykształcone, które znają temat od podszewki i naprawdę dysponują ogromną wiedzą OPARTĄ NA FAKTACH I DOWODACH. Ja nie uważam się za kogoś na tyle doinformowanego, by tu przedstawiać swoje argumenty, ale  podam poniżej linki do ciekawych filmów, wywiadów. Proszę nie zrażajcie się długością i tym, że może chwilami jest nudno. Proszę obejrzyjcie, obejrzyjcie a potem pomyślcie o tym tak szczerze... Być może nikt tego nie obejrzy, bo niestety taką wiedzę sprzeczną z naszymi przekonaniami się odrzuca. Wiem, bo ja też tak do końca odrzucam to... Obejrzyjcie proszę. Jeśli nie dla siebie, to dla swoich dzieci.

wYWIAD Z DOKTOREM JERZYM JAŚKOWSKIM
WYWIAD Z PROFESOR MAJEWSKĄ
DR NANCY BANKS
suzanne humphries

Oczywiście takich filmów i sygnałów jest mnóstwo! Zadaję sobie jedno pytanie, czemu lekarze nie rozmawiają o skutkach ubocznych, dlaczego nie rozmawiają o składzie szczepionek? Dlaczego w mediach najczęściej podawana jest tylko jedna strona medalu???

czwartek, 10 października 2013

Kuj kuj ałłła czyli dziecko pod igłą...

Wczoraj był oto ten straszny dzień, kiedy moje dziecko zostało zaszczepione:( Nie ufam szczepionkom, im więcej się dowiaduje na ten temat tym bardziej im nie ufam. Moim zdaniem to czysty biznes a szczepionki same w sobie wcale nie służą ochronie przed chorobami... Tak, tak pewnie nasuwa się wam pytanie, skoro mam taką opinię to dlaczego posłusznie oddaje dziecko pod igłę??? Hmm... Dobre pytanie. To tak jak z moją wiarą... Wierzę, ale nie chodzę do kościoła... A tu nie ufam a szczepię. Kolejny raz brak we mnie asertywności... A przede wszystkim brak wiedzy czy unikając szczepienia nie naraziłabym dziecka na krzywdę. Bo każdy szczepi. Bo ja byłam szczepiona i mam się dobrze. Głupie. A jednak...
Nikosia nie dała się zbadać. Na widok pielęgniarki a jeszcze bardziej na widok lekarza zaczęła się wić, wierzgać, wyginać... Badanie poszło baaaardzo szybko, było wręcz prowizoryczne. Samo ukłucie wywołało mega płacz, ale krótki. Intensywny, krótki który zaraz moje ramiona i ciepłe słowa ugasiły...
Kolejne szczepienie 20 listopada... Już mam stresa na myśl o tym dniu. Łzy mojego dziecka to cios prosto w moje serce...
W ogóle cały wczorajszy dzień był dziwny, Mała całkiem się rozregulowała. Obudziła się o 5 ot tak chętna do zabawy!!!! Byłam w szoku bo wstaje zawsze około 9. No nic zrobiłyśmy mleczko, tuli tuli i zasnęła i spała, spała, spała aż do 10:15!!! Już się ucieszyłam, że zaśpimy na to szczepienie. Po powrocie z ośrodka mimo zapewnień miłej pani pielęgniarki,że teraz będzie spać jak suseł na przekór tym słowom nie spała. I dopiero o 17:30 padła. Pomyślałam- ładne rzeczy, teraz pośpi ze 2 godzinki a potem zabawa do 1. Na szczęście drzemka trwała godzinkę a o 22:30 już Królewna spała na noc...
Dziś wszystko idzie swoim rytmem i właśnie Córka łapie drzemka a matka stuka gotując równocześnie obiad. Że też nie mam trzech rąk, a najlepiej czterech...
Pogoda u nas dziś CUDO!!! Słoneczko, taka złota jesień, która chyba każdy lubi a ja kocham i marzy mi się grzybobranie... Marzenie ściętej głowy.

wtorek, 8 października 2013

Lekcja asertywności i kultura przede wszystkim!

Przychodzą do mnie czasem takie dni, kiedy lenistwo wypełnia mnie od czubka głowy po najmniejszy palec u stopy...
DZIŚ JEST WŁAŚNIE TEN DZIEŃ!
Gdybym miała taką możliwość zapewne nie ruszyłabym tyłka na krok od komputera, popijając przy tym hektolitry kawy.. Ale wszak jestem mamą małego Urwisa i ten Urwis nie da mi tyle wytchnienia. Póki co śpi a ja mam chwilę dla siebie. Chwilo trwaj!:)
Wiecie, może jestem zbyt wymagająca od innych, może skomplikowana a zimny chów mojej matki sprawił, że jest tak a nie inaczej... Do rzeczy.
Parę dni wstecz szykowałam właśnie Nikosie na dwór, pozostała tylko kurtka i buty, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Otwieram. "KOLEŻANKA" ze swoim niespełna dwu letnim synkiem.
-Hej Monia, co tam? Mogę wejść?
-Wiesz właściwie wychodzę, ale wejdź...
Postawiła Małego na podłodze po czym mówi, że skoczy na chwilę do sąsiadki i zaraz wróci. I wyszła!!! Mały zaczął mi roznosić mieszanie. Dosłownie.
Za chwile jego mama wróciła i bez skrępowania pyta czy zrobię jej kawę. Jestem mało asertywna, no głupio było mi ją wygonić więc rozebrałam Nikosię z bluzy i zrobiłam jej tą kawę. Pomijając, że ten Mały wręcz dokuczał NIkosi- no ale to tylko dzieciak- to zaczęły się od strony koleżanki super rady. Wzięła Małą na kolana i z tekstem
- oj Nikolka jakie masz zimne ręce, napewno jesteś zmarznięta. Ubierz ją.
Zamurowało mnie, bo w domu było około 24 stopni, poza tym co to za tekst. Ale zamiast ją ochrzanić mówię grzecznie, że nie jest jej zimno i, że ja też mam zimne stopy i czasem ręce i nie oznacza to, że marznę. A koleżanka:
- Oj Nikosia daj Cię przytulę, bo ta mama nie wie co mówi.
Automatycznie wzrosła we mnie agresja i niekulturalnie zaczęłam ją najzwyczajniej w świecie popędzać. Nawiasem mówiąc jej syn miał na sobie gruby polar a pod spodem z pewnością bluza i koszulka!!!
Rany!!! Jej potrzebna kultura a mnie spora dawka asertywności, bo kiedyś zginę...
Poza tematem to przyszło mi wezwanie na policję około dwóch tygodni temu. Bez wyraźnego nakreślenia o co chodzi. Okazało się, że pokazywali mi moje podpisy ze szpitala na temat edukacji przedporodowej. Pytali czy położne faktycznie ze mną rozmawiali, czy daty się zgadzają z podpisami i wreszcie czy te podpisy są mojego autorstwa. Wczoraj znów mi przyszło wezwanie i szak mnie trafia, bo tym razem jest to na godzinę 8.30 a ja nie mam zielonego pojęcia z kim mam zostawić Małą i jak się tam zjawić... Yhhh....

poniedziałek, 7 października 2013

LIEBSTER AWARD

Zostałam nominowana do zabawy Liebster Award, za co niezmiernie dziękuje Annie:)Postaram się należycie odpowiedzieć na zadane mi pytania.
Oto zasady:  "Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

PYTANIA ANI.
1. Dokończ zdanie: gdybym nie była mamą/w ciąży/bezdzietna (w zależności od statusu wybrać) to teraz...
2. Daj przepis na najprostsze, ale odkrywcze danie.
3. Gdybyś mogła poddać się operacji plastyczne, co byś w sobie zmieniła?
4. Co irytuje cię najbardziej, gdy idziesz na spacer lub spacerujesz?
5. Czy masz jakieś dziwaczne przyzwyczajenie? Napisz jakie. 
6. Jaką najmniejszą rzecz trzeba zrobić, aby wyprowadzić Cię z równowagi?
7. Pierwsza miłość - zardzewiała czy wiecznie żywa?
8. Największa gafa, jaką udało Ci się popełnić. 

9. Dlaczego piszesz bloga?
10. Zima czy lato?
11. Najlepszy sposób na dobry humor przez cały dzień to...


MOJE ODPOWIEDZI:
1... gdybym nie była mamą to teraz prowadziłabym bloga o tematyce +18;)a nie o swoim dziecku
2. PLACKI OWSIANE
     -1 szklanka płatków owsianych
     - 2 szklanki mleka
    - 200 g serka wiejskiego
  - 2 jajka
  - 1 szklanka świerzych owoców

ugotuj płatki owsiane na mleku-pozostaw do ostygnięcia. Dodaj składniki i całość zblenduj. Smaż na kilku kroplach oliwy. Smacznego:)

3.Piersi
4. Marudność Nikosi i rady innych na temat np. ubioru mojego dziecka
5. Mam. Nie powiem jakie, bo jest zbyt dziwaczne hehe
6. Pouczanie mnie.
7. Zardzewiała
8.Wyłożyłam się na glebę wprost pod stopy mojej platonicznej miłości.;)
9.Bo lubię. Bo czasem nie mam z kim pogadać. Bo nie chciałam być dłużej anonimowa w blogosferze
10. Każdą porę roku lubię na swój sposób.
11. minimum 8 h snu i pożywne śniadanie;)


BLOGI, KTÓRE NOMINUJĘ:
http://zapiski-sc.blogspot.com
http://zochulek.blogspot.com

http://projekt-mama-nie-idealna.blogspot.com
http://ourcommonworld.blogspot.com
http://panna0ceanna.blogspot.com
http://niezwykle-zycie.blogspot.com
http://newlife-newlove-newme.blogspot.com
http://misiowamama.blogspot.com
http://magiadnia.blogspot.com
http://jagodowyzakatek.blogspot.com
http://dzidziusiowo.blogspot.com

MOJE PYTANIA:
1.Gdyby nie (imie Twojego dziecka), to jak teraz miał/miała by na imię?
2. Jakie zachowanie Twojego dziecka najbardziej Cię irytuje?
3. Czy nadal masz w sobie dziecko? Czym to się objawia?
4. Film, który mi polecisz?
5. Książka, którą mi polecisz?
6. Co ostatnio zrobiłaś TYLKO dla siebie?
7. Kawa czy herbata?
8. Muzyka na jesienne wieczory?
9. Bez czego nie możesz obejść się w kuchni?
10. Skowronek czy sowa?
11. Lubisz siebie?

WRÓCIŁAM!!!!

Witam się po bardzo dłuuuugiej nieobecności spowodowanej brakiem dostępu do sieci. Mam już wszystko, co mi potrzeba i wracam na stałe i już was nie zostawię więcej:)
Mam mnóstwo do nadrobienia, dlatego proszę o wyrozumiałość i cierpliwość, myślę, że 2- 3 dni i wszystko ogarnę. Ach, ciekawa jestem co u Was. Jak tam wasze pociechy, czy nauczyły się czegoś nowego... Nadrobię, nadrobię!
U nas hmmm dzieje się, Mała już nie chodzi a biega i ciągle wymyśla nowe psoty a ja ganiam za nią z wywalonym jęzorem... Nie boi się i biega również samodzielnie na dworze. Niestety ciągnie ją w stronę ulicy, dlatego nie wypuszczamy się w jej rejony. Wózeczek powrócił do łask i spokojnie robimy zakupy. Nikosia zrobiła się taka rozumna... Mam wrażenie,że rozumie każde moje słowo. Dwa dni temu całkiem spontanicznie kupiłam...nocnik! I tak powoli przyzwyczajam Księżniczkę do siadania na nim... Czasem udaje nam się nawet zrobić do niego siku;)i jeszcze coś:) Nie naciskam, nie zmuszam, nie sadzam na siłę... Mam nadzieje, że powoli, małymi kroczkami pożegnamy pampersy, może dopiero za parę miesięcy, ale będę próbować już teraz. W mieszkaniu mamy ciepełko, także można spokojnie paradować z gołym tyłeczkiem...
Jeżeli chodzi o mnie to muszę się pochwalić!
Po pierwsze udało mi się załatwić praktyki i już w najbliższy weekend mam pierwsze zajęcia, w lutym obrona ufff... Będzie ciężko, ale dam radę!!!
Po drugie zmieniłam całkiem swój image. Z każdą wizytą u fryzjera włosy robiły się krótsze aż wkońcu zcięłam je naprawdę krótko. Podobno jest ok. Ja się czuję o dziwo spoko, choć zawsze miałam długie pióra:)
Teraz lecę, bo Nikosia ma drzemkę a ja muszę troszkę ogarnąć mieszkanie, bo zginę tu niedługo w tym kurzu;)
Miłego popołudnia:*