poniedziałek, 30 grudnia 2013

Moje obawy...

Obudziłam się nagle- o nie! Znów ten sen... Wierzcie lub nie, ale od dłuższego czasu z uporem maniaka śnię o M. Śnię koszmary, w których: on przylatuje do Polski, ale nie ma KOMPLETNIE dla nas czasu; ja go siłą próbuję zaciągnać do łóżka, ale już go WOGÓLE nie pociągam; on nie przylatuje do Polski, gdyż COŚ się dzieje z samolotem. Niby brzmi niewinnie, ale budzę się zlana potem.
Zdałam sobie sprawę, że tak do końca nie umiem się cieszyć z jego przylotu. Kiedyś liczyłam, odliczałam, nie spałam, marzyłam itp. A teraz? Mam obawy, stresuję się...
Moja lista obaw jest długa:
1. Boję się, że on tu nie przyleci, że coś mu wypadnie w ostatniej chwili...
2. ... o jego bezpieczny lot
3. ... chwili gdy go zobaczę, że wypalę z czymś głupim
4... że już nie czujemy do siebie tego, co wcześniej, że się zmieniliśmy
5... że Nikosia go nie zaakceptuje
6... że zaakceptuje go za bardzo i będzie cierpiała jak odleci
7... że M będzie zazdrosny o Nikosie
8... że Nikosia będzie zazdrosna o mnie
9... że ja będę zazdrosna o Nikosie
10. ... że nasz seks to już nie będzie TO
11... że Nikosia nam nie pozwoli sprawdzić czy to jeszcze TO
12... gdy się okaże, że to jednak TO to spłodzimy kolejnego maluszka
13. ... że się nie wyśpie przez jego chrapanie...
14. że teraz się w sumie odzwyczaiłam i trzymam a potem po rozstaniu będzie TRAGEDIA


Lista jest o wiele dłuższa, ale nie będę przynudzać... Już chyba wiem, dlaczego ostatnio tłukę szklanki (i filiżanki)... Jestem myślami daleko, daleko... Nie wiem doprawdy w jakim stanie psychicznym dotrwam jego obecności... 

Tak poza tematem to Nikosia chyba postanowiła mi zrekompensować chwile grozy na spacerze,bo już do końca dnia była radosna i w miarę grzeczna.:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)