poniedziałek, 4 listopada 2013

szklanka do połowy PEŁNA


                           

O jakaż ja nieszczęśliwa jestem... jaka zmęczona!! One świat poznają, na imprezy chodzą, podboje miłosne mają... A ja? a ja kolejne pranie nastawiam,wieszam,prasuje, nastawiam, wieszam... One do kina chodzą a ja kolejną bajkę na disney junior oglądam... One ładne fryzury, makijaże a ja... ja włosy na krótko, bo czasu brak, bo tak łatwiej... a paznokcie to już dawno lakieru nie widziały. One nowe sukienki a ja co najwyżej nowy dres, bo ona i tak mi go uświnia w zupie.A sąsiadka to ma czas, by usiąść i wypalić papierosa, kawkę aromatyczną wypić... A ja? ja biegam i ta kawa stygnie i potem taką zimną trzeba pić... a papierosów to ja nawet kupić sobie nie mogę, bo żal, bo szkoda... bo za taką cenę to ja jej nową książkę kupię. A oni?? a oni zawsze razem... on ją całuje, głaszcze po włosach a ona tak patrzy na niego i mają siebie a ja... a ja sama- jak kołek... a on? on to ma fajną mamę... a ja??? a ja taką wrednowatą zołzę... a jej dziadek żyje... a mój już nie... A ON?? A ONA??? A ONI???!!!!!!! A ONA??????? Bo ona ma, a ja nie........................
D.O.Ś.Ć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
jestem szczęśliwa. jestem. szczęściem dla mnie jest zimna kawa, bo wolałam bawić się z nią w berka i tulić, tulić, tulić... i szczęściem są jej duuże zielone oczy patrzące na mnie z miłością... i gorące, pulchniutkie rączki obejmujące moją szyję... i szczęściem jest buchające parą żelazko i zapach świerzego prania... i szczęściem jest sterczenie przy garach, by potem ona wsuwała aż miło... i zapach jej włosów i jej nieporadne jeszcze całusy...i szczęściem porozrzucane zabawki wieczorem...
i on... to szczęście, że go mam. gdy zły jest, bo nie odzywam sie dwie godziny i gdy zazdrosny jest i gdy obiecuje, pociesza... szczęściem jest, gdy siedzimy do 4 i choć zostało mi 2 godziny snu to siedzę i rozmawiam. i szczęściem jest ta cisza w słuchawce, gdy żadne nie chce się rozłączyć...
i ona jest szczęściem. mama. bo jest zdrowa, żyje. bo gdy nikt nie chce pomóc ona pomoże. bo mnie urodziła, wychowała, bo jest.
i on jest szczęściem. dziadziuś. bo wciąż żywy w moim sercu, bo potrafił sto razy w ciągu dnia mówić :kocham Cię wnusiu". bo kupował mi cukierki, nawet gdy dawno już przestałam być dzieckiem....
jestem szczęśliwa. JESTEM

A Twoja szklanka??

8 komentarzy:

  1. Nie zazdroszczę Ci, związek na odległość to przykra sprawa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykra,ale byc moze potrzebna. Moze mnie to czegoś nauczy., cierpliwości,pokory???...

      Usuń
  2. A ja trzymam kciuki, żeby ta szklanka była zawsze pełną do połowy. Przesledziłam kilka ostatnich postów i z jednej strony smutna to opowieść, bo rozłąka, nie najlepsze relacje z mamą, "samotne" macierzyństwo...a z drugiej strony ogromna siła i upór oraz wiara, że przecież te wszystkie trudne chwile muszą kiedyś zostać wynagrodzone. Tego Ci życzę i trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Ostatnio złapałam się na tym,zw faktycznie moje posty jakieś takie smutne,negatywne a ja tak nie chce,bo fajnie roztaczać wokól siebie szczęście.. Ale piszę to,co czuje. Dziekuje za te chwilę poświęconą nad moimi literkami,bo te literki,choć czasem nieskladne to zawsze prosto z serca,
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. No tak, wiadomo, takie już nasze matczyne życie - dresowe klimaty i te maratony rozwieszania prania. Moje paznokcie wprawdzie widziały lakier.. tydzień temu. żebym to jeszcze miała motywację teraz zmyć te resztki :)) Ale masz rację -nieporadne buziaki i inne czułości potrafią wynagrodzić wszystkie smutki. Chociaż dla higieny psychicznej czasem dobrze by było wyskoczyć choć na kawkę :) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak zwykła kawa z pokrewna dusza działa cuda!
      Również pozdrawiam:-)

      Usuń
  4. Jesteś bardzo silna i dobra! Moja szklanka też do połowy pełna, jak zawsze! tego się trzymajmy :* mam to samo ze swoimi postami, w sumie wylewam tam tylko te smutki, szczęściem oblewam córkę, może tak powinno być :P gdzieś "wylewać się" musimy, my - samodzielnie wychowujące matki.

    ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  5. ..bo zamiast chodzić do psychoterapeuty piszemy bloga:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)