poniedziałek, 21 października 2013

Ostatnie dni nie należały do łatwych... Głównie psychicznie źle się czułam... Nie będę się tu bardzo rozwodzić dlaczego, ale powiem, że miałam już napisać post zatytułowany "Matka- mój wróg"... Niestety nasze relacje zazwyczaj są nie do zniesienia a fakt, że muszę z nią jeszcze jakiś czas mieszkać nie ułatwia. Smutne to, ale bywają takie dni, że nie moge znieść jej obecności... Teraz, dziś jest nawet

ok- aż do następnego razu, kiedy to padną niechciane słowa, które zbierają się i zbierają w pamięci, gdzieś na dnie serca, by w najmniej odpowiednim momencie o sobie przypomnieć. Dość! Atmosfera się oczyściła i ja też. Dosłownie. Miałam wczoraj atak migreny (nie wiem czy to już migrena, ale zwykły ból głowy to z pewnością nie był). Czułam, że zaraz pęknie mi głowa na milion małych kawałków a oczy wyskoczą z orbit. W końcu skończyłam nad sedesem rzygając jak kot (przepraszam za dosłowność)... I ulżyło:)
Dziś obudziło mnie piękne październikowe słooońce- cudownie:) Wybrałyśmy się z Nikosią na spacer, zakupy, do urzędu. Księżniczka tak się wyszalała, że sama- SAMA pchała się do wózka, by odpocząć. W drodze powrotnej zasnęła twardym snem, na tyle twardym,że gdy rozbierałam ją już w domu to nawet nie drgnęła... Za to popołudnie było dramatyczne. Powód? Zęby... Wszystkim trójkom zachciało się wyjść- tak, wszystkim na raz! Trzy już wyszły a jedna chyba dziś przebijała dziąsełko. Był płacz, rozdrażnienie, brak apetytu i ogółem WSZYSTKO NA NIE!!!!!!!!! Czuję się jak po maratonie... Oby jutro było lepiej. Z pozostałych spraw to mamy chyba problem z kupą, tzn Mała ma ja nie mam hi hi hi. Piszę "chyba" bo nie wiem czy dzień lub dwa bez niej to już problem?? No i gdy już "akcja" trwa to jest lament i bardzo się musi namęczyć. Piszę to nie dlatego, że strasznie lubię pisać o kupach, ale dlatego, że potrzebuję waszej rady- jak jej pomóc?? Sok jabłkowy itp nam nie pomaga za bardzo:(
A co u mnie?... Ja powróciłam do swojej pasji, jaką jest czytanie. Chłonę właśnie drugi tom "50 TWARZY GREYA". Naprawdę szczerze polecam, czyta się lekko, szybko i  z wypiekami na twarzy:) Romantyzm, perwersja, erotyzm- to wszystko przeplata się umiejętnie... Polecam.






1 komentarz:

  1. Przykre to, że nie układa Ci się z mamą, ale cóż. Takie życie, a rodziny jak mawiają się nie wybiera.
    Oby te migreny nie wracały...

    Ja dostałam Grey'a w prezencie, ale jakos leży i się kurzy, ale może faktycznie warto sprawdzić, czemu to taki hit? ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)