wtorek, 8 października 2013

Lekcja asertywności i kultura przede wszystkim!

Przychodzą do mnie czasem takie dni, kiedy lenistwo wypełnia mnie od czubka głowy po najmniejszy palec u stopy...
DZIŚ JEST WŁAŚNIE TEN DZIEŃ!
Gdybym miała taką możliwość zapewne nie ruszyłabym tyłka na krok od komputera, popijając przy tym hektolitry kawy.. Ale wszak jestem mamą małego Urwisa i ten Urwis nie da mi tyle wytchnienia. Póki co śpi a ja mam chwilę dla siebie. Chwilo trwaj!:)
Wiecie, może jestem zbyt wymagająca od innych, może skomplikowana a zimny chów mojej matki sprawił, że jest tak a nie inaczej... Do rzeczy.
Parę dni wstecz szykowałam właśnie Nikosie na dwór, pozostała tylko kurtka i buty, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Otwieram. "KOLEŻANKA" ze swoim niespełna dwu letnim synkiem.
-Hej Monia, co tam? Mogę wejść?
-Wiesz właściwie wychodzę, ale wejdź...
Postawiła Małego na podłodze po czym mówi, że skoczy na chwilę do sąsiadki i zaraz wróci. I wyszła!!! Mały zaczął mi roznosić mieszanie. Dosłownie.
Za chwile jego mama wróciła i bez skrępowania pyta czy zrobię jej kawę. Jestem mało asertywna, no głupio było mi ją wygonić więc rozebrałam Nikosię z bluzy i zrobiłam jej tą kawę. Pomijając, że ten Mały wręcz dokuczał NIkosi- no ale to tylko dzieciak- to zaczęły się od strony koleżanki super rady. Wzięła Małą na kolana i z tekstem
- oj Nikolka jakie masz zimne ręce, napewno jesteś zmarznięta. Ubierz ją.
Zamurowało mnie, bo w domu było około 24 stopni, poza tym co to za tekst. Ale zamiast ją ochrzanić mówię grzecznie, że nie jest jej zimno i, że ja też mam zimne stopy i czasem ręce i nie oznacza to, że marznę. A koleżanka:
- Oj Nikosia daj Cię przytulę, bo ta mama nie wie co mówi.
Automatycznie wzrosła we mnie agresja i niekulturalnie zaczęłam ją najzwyczajniej w świecie popędzać. Nawiasem mówiąc jej syn miał na sobie gruby polar a pod spodem z pewnością bluza i koszulka!!!
Rany!!! Jej potrzebna kultura a mnie spora dawka asertywności, bo kiedyś zginę...
Poza tematem to przyszło mi wezwanie na policję około dwóch tygodni temu. Bez wyraźnego nakreślenia o co chodzi. Okazało się, że pokazywali mi moje podpisy ze szpitala na temat edukacji przedporodowej. Pytali czy położne faktycznie ze mną rozmawiali, czy daty się zgadzają z podpisami i wreszcie czy te podpisy są mojego autorstwa. Wczoraj znów mi przyszło wezwanie i szak mnie trafia, bo tym razem jest to na godzinę 8.30 a ja nie mam zielonego pojęcia z kim mam zostawić Małą i jak się tam zjawić... Yhhh....

9 komentarzy:

  1. Powiem Ci, że u mnie też niestety brak asertywności.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam problem z asertywnością :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że same matki z problemem odmawiania, to ja też się dołączam bo dupa ze mnie straszna a co gorsza czasami sama narzucam się z pomocą a potem głową w ściane pozostaje walić żeby wybić tą nadgorliwość chorą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja tak samo się zaoferuję a potem jest problem... Ale muszę się w końcu nauczyć i oddzielić pomoc od wykorzystywania mojej osoby...

      Usuń
  4. Nie lubię ja takich ludzi :P Czasem mam wrażenie, że w Polsce asertywność jest bardzo źle odbierana... bo "spróbuj odmówić" ... :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Szok z tymi podpisami!

    Ta koleżanka, szkoda słów, kolejny szok. Uczmy się tej asertywności, bo krucho z nami będzie. Może mów, że po prostu nie lubisz przegrzewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No najlepsze, że właśnie niedawno była spytać czy pójdę z nią na spacer i, że na niedługo, bo jej synek chory... I ja się wcale nie dziwię.

      Usuń
    2. Uczę się uczę, ale z różnym skutkiem niestety...

      Usuń
  6. Witam, ja tez mam ten dylemat szczepić czy nie szczepić :( z jednej strony boję się, że mogłaby zachorować na którąś z tych chorób a z drugiej boję się powikłań.. o których coraz więcej można wyczytać na fb :( Moja córeczka 4 miesięczna na razie jest po dwóch szczepieniach... odwlekam to trzecie, miałam iść na początku września, mała miała katarek, ale teraz już jest ok i nie wiem co robić..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)