czwartek, 10 października 2013

Kuj kuj ałłła czyli dziecko pod igłą...

Wczoraj był oto ten straszny dzień, kiedy moje dziecko zostało zaszczepione:( Nie ufam szczepionkom, im więcej się dowiaduje na ten temat tym bardziej im nie ufam. Moim zdaniem to czysty biznes a szczepionki same w sobie wcale nie służą ochronie przed chorobami... Tak, tak pewnie nasuwa się wam pytanie, skoro mam taką opinię to dlaczego posłusznie oddaje dziecko pod igłę??? Hmm... Dobre pytanie. To tak jak z moją wiarą... Wierzę, ale nie chodzę do kościoła... A tu nie ufam a szczepię. Kolejny raz brak we mnie asertywności... A przede wszystkim brak wiedzy czy unikając szczepienia nie naraziłabym dziecka na krzywdę. Bo każdy szczepi. Bo ja byłam szczepiona i mam się dobrze. Głupie. A jednak...
Nikosia nie dała się zbadać. Na widok pielęgniarki a jeszcze bardziej na widok lekarza zaczęła się wić, wierzgać, wyginać... Badanie poszło baaaardzo szybko, było wręcz prowizoryczne. Samo ukłucie wywołało mega płacz, ale krótki. Intensywny, krótki który zaraz moje ramiona i ciepłe słowa ugasiły...
Kolejne szczepienie 20 listopada... Już mam stresa na myśl o tym dniu. Łzy mojego dziecka to cios prosto w moje serce...
W ogóle cały wczorajszy dzień był dziwny, Mała całkiem się rozregulowała. Obudziła się o 5 ot tak chętna do zabawy!!!! Byłam w szoku bo wstaje zawsze około 9. No nic zrobiłyśmy mleczko, tuli tuli i zasnęła i spała, spała, spała aż do 10:15!!! Już się ucieszyłam, że zaśpimy na to szczepienie. Po powrocie z ośrodka mimo zapewnień miłej pani pielęgniarki,że teraz będzie spać jak suseł na przekór tym słowom nie spała. I dopiero o 17:30 padła. Pomyślałam- ładne rzeczy, teraz pośpi ze 2 godzinki a potem zabawa do 1. Na szczęście drzemka trwała godzinkę a o 22:30 już Królewna spała na noc...
Dziś wszystko idzie swoim rytmem i właśnie Córka łapie drzemka a matka stuka gotując równocześnie obiad. Że też nie mam trzech rąk, a najlepiej czterech...
Pogoda u nas dziś CUDO!!! Słoneczko, taka złota jesień, która chyba każdy lubi a ja kocham i marzy mi się grzybobranie... Marzenie ściętej głowy.

5 komentarzy:

  1. U nas szczepienie było wczoraj, i to już ostatnie, następne w wieku 6-ciu lat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj taką jesień zdecydowanie kocham :) Ja mojej Miśce na ostatnią drzemkę pozwalam max o 16tej, żeby o godz 19tej, max 20tej już spała. Nie wyobrażam sobie żeby mi zasnęla dopiero po 22 :D

    A co to są za szczepienia że tak miesiąc po miesiącu? Moja córa ma teraz 15 miesięcy, ostatnie szczepienie miała na roczek w lipcu, teraz kolejne powinna mieć w połowie listopada ale idziemy w przyszłym tygodniu ze względu na wyjazd. Więc ta przerwa między szczepieniami dłuższa jest, a mamy córy mniej więcej w tym samym wieku. Choć musiałabym spojrzeć w książeczkę żeby zobaczyć co to dokładnie za szczepienia były, ale zabij- nie pamiętam. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, mamy podobnie: i z tą wiarą i z tymi szczepieniami ;) w przypadku tego drugiego jednak trzeba wybrać mniejsze zło, więc wybrałam filozofię: szczepić, ale nie na wszystko (czyli 5w1 bez pneumo, meningo, ospy) a fanatycy są i po jednej i po drugiej stronie barykady. Tak dla równowagi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja ostatnio czytałam o jakimś przedszkolu, gdzie wybuchła epidemia gruźlicy. Przez nieszczepione dzieci. Także są dwie strony medalu.
    Chleba też nie kupujesz? Bo wiesz, chleb produkuje się tylko dla zysku piekarzy i producentów zbóż. Wiesz ile na tym zarabiają? Krocie? I to naszym kosztem!!!! xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale dlaczego uważasz że szczepionki nie chronią przed chorobami? Słyszałaś żeby w dzisiejszych czasach były epidemie odry czy krztuśca? Nie, bo szczepimy przeciw tym chorobom dzieci ;) Więc nie można powiedzieć że one nie chronią. Bo chronią, a patrząc jakie lata temu były epidemie różnych chorób wśród ludzi, można rzec że chronią bardzo skutecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)