niedziela, 15 września 2013

O miłości słów parę...

Związek powinien opierać się na miłości, szacunku i zaufaniu. Nie ma JA, nie ma TY, jesteśmy MY... ALE CZY NAPEWNO?
Jestem osobą, która bardzo ceni niezależność, wolność. Muszę mieć kawałek podłogi tylko dla siebie, jakąś przestrzeń, do której nikt nie ma dostępu. Nie lubię, gdy ktoś chce zagarnąć mnie całą dla siebie, duszę się w takim związku.
Teraz mnie i M dzielą kilometry, więc wolności mam aż nadto. Jednak wcześniej i z innymi facetami strasznie mnie denerwowało, że gdy tylko chciałam spędzić jakieś popołudnie, wieczór sama to zaraz były domysły, że z pewnością oszukuję. A ja taka jestem. Nie wyobrażam sobie spędzać kimś 24 h na dobę (chyba, że jest to moje dziecko_). Nie wyobrażam sobie rezygnować z pasji, znajomych na rzecz ukochanego. Mamy być ludźmi wolnymi. Możemy mieć innych znajomych. Koleżanki często patrzyły na mnie zbulwersowane, gdy "puszczałam" chłopaka na mecz czy piwo z kumplami. Nie powiem, że w środku nie raz się we mnie gotowało, bo już ja wiem jak takie wypady wyglądają. Ale czy ja mam prawo komuś czegoś zabronić? Czy nie osiągnę tym odwrotnego skutku?
Ciągle mam w pamięci, gdy mój były z manią detektywa przeszukiwał mój telefon. Komórka to moja prywatność! Nigdy, choć nie raz mnie kusiło nie zglądałam M do tel, nigdhy nie szperałam mu w mailach. Mam koleżankę, która kontroluje swojego mężczyznę na każdym kroku. Kontrolowała. Tego kogoś już niema. Znalazła coś, czego nie chciała. Może i lepiej dla niej. Ale wiem, że gdy pozna kogoś innego znów pobawi się w detektywa. Będzie szukać, węszyć. Do skutku. MOże i jestem naiwna, ale nie umiem inaczej funkcjonować.
*********
Pogoda robiła nas dziś w bambuko. Padało, po minucie przestawało by za chwilę znów padać. W nosie to miałam. Spacer się odbył- nawet dwa spacery. Deszczu się nie bałyśmy:)
Nikosia ładnie dziś na dworze chodziła, zbierała listki, gałązki i kasztany. Pobiegała trochę z piłką po boisku... Także niedziela upłynęła nam spokojnie...
No prawie spokojnie, bo mama ma znów do mnie jakieś ALE. Kiedyś może odważę się i to opiszę. Narazię tłumię to w sobie i wiem, że to nic dobrego...

3 komentarze:

  1. Ja też puszczam swojego na piwo itd. Sama na razie nie wychodzę, bo nie mam jak. :p Gdy go nie ma, zawsze jest mi źle, ale w sumie nawet lepiej, bo cieszę się, gdy wraca, on też. No i potrzebuję czasu dla siebie, kawałka prywatności. Ostatnimi czasami tylko w nocy mogę sobie na to pozwolić. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie jestem z tych kontrolujących. No ale wyszło tak, jak wyszło

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym chętnie pokontrolowała, będę szczera :P ale cenimy sobie swoją prywatność z prawieMężykiem i w telefony sobie nie zaglądamy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)