czwartek, 19 września 2013

13!!!

Dziś upłynął 13 miesiąc życia mojej Córeczki. Szczerze, gdybym nie zerknęła w kalendarz to nawet bym nie zarejestrowała, że to właśnie dziś jest ten dzień. To jednak prawda, że po roku już się tak nie pilnuje i nie odlicza dni...
Czas na krótkie podsumowanie:
WAGA: 12KG
WZROST: ubranka na 80/86 cm
ILE MAM ZĄBKÓW: 12
CO UMIEM:
-chodzić:)
-robić "papa", grozić sobie paluszkiem "nunu", kiwać głową na tak i na nie
-nazywać poprawnie bliskie osoby
-grać w piłkę;)
-tańczyć (długo, często i namiętnie)
-robić kosi kosi
-wchodzić i schodzić z łóżka w tempie błyskawicy
-przynosić buciki, gdy chcę na dwór, miseczkę, gdy chcę jeść i butelkę, gdy chcę pić:)


To takie najważniejsze, bo oczywiście tego jest znacznie więcej, ale ciężko wszystko spamiętać i wymieniać.
Dziś całkiem spontanicznie postanowiłam, że wybierzemy się z Nikosią na zakupy. Celem podstawowym był prezent dla małej Wiktorki, gdyż w sobotę wybieramy się do niej na urodziny:) Drugim celem były kapcie dla Małej. Zarówno prezent jak i paputki szybko się znalazły. Kapcie czekały na nas w Pepco. Mięciutkie, ciepłe, antypoślizgowe i naprawdę śliczne. Chętnie pochwaliłabym się zdjęciem, ale nie zrobiłam, zapomniałam.
Dodatkowo oczywiście kupiłam Małej ksiązeczkę do ciągle powiększającej się kolekcji. Zbieramy klasykę polską tj. wiersze i wierszyki znanych polskich poetów. Mała uwielbia się wsłuchiwać w nowe słowa, rymy a i ja chętnie czytam, bo lubię to, co nasze- polskie.
Poza tym czas przecieka mi przez palce i nie potrafię się zorganizować tak, by zrobić wszystko to, co sobie zaplanuję. Pytanie co ja takiego robię żem taka zajęta? Cóż... Chyba nic nadzwyczajnego. Możę i ostatnio zaszywam się często w kuchni i to mi zjada czas. Bo czy rozsądnie jest tracić czas na robienie domowych klusków do zupy gdy gotowe tylko do zagotowania w 3 minuty leżą w szafce??? I czy rozsądnie ciągle cudować, robić placki z coraz to nowszych produktów (ostatnio królują z płatków owsianych i serk wiejskiego- PYCHA).
Ciągle czuję oddech na karku, że coś muszę zrobić... Rachunki, urzędy, zakupy, obiady, szkoła i załatwianie praktyk, sprzątanie, gotowanie... A jeszcze by się chciało poczytać książke z biblioteki (świeciłam oczami, bo ostatnio byłam tam w marcu!!!), chciało by się niespiesznie wypić kawę, herbatę... A tymczasem życie goni. Chłop goni, ciągle chce rozmawiać albo pisać- wszystko fajnie, ja się cieszę z tego wielkiego wybuchu uczuć w ostatnim czasie- ale ja też potrzebuję chwili dla siebie. Mówią, żę jesień to czas refleksji, że człowiek wtedy się zatrzymuje... No ale co ja się czepiam- wszak jeszcze lato:)
Apropo pór roku- czy u was też było dziś tak przerażająco zimno???? Ja zmarzłam okrutnie. Czasem mam ochotę nie wynurzać nosa z domu przez cały dzień, no ale czy mogę odmówić Nikosi zbierania kasztanów, listków, chodzenia po kałużach i szurania nózkami po stercie kolorowych liści? Nie!!!:)

5 komentarzy:

  1. My już czasem grzejemy na wieczór w domu!

    Kurczę, to niesamowite, że dziecko w tak krótki czasie 13 miesięcy uczy się tak wiele.

    OdpowiedzUsuń
  2. http://marny-puch.blogspot.com/2013/09/liebster-blog-award.html Nominowałam Cię do Liebster Blog Award, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu trafiłam na rówieśnika mojego synka, a raczej rówieśniczke:) U mnie też wciąż brakuje czasu na wszystko a najabrdziej dla siebie żeby na chwilę odetchnąć wypić kawę w spokoju, przeczytać artykuł w gazecie bez patrzenia bez przerwy na poczynania synka, który odnajduje w mieszkaniu tyle miejsc do zabawy, że sama bym na to nie wpadła:) Pozdrawiam cieplutko bo zimna jesień panuje i trzeba się dogrzewać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdolna dziewczynka :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)