wtorek, 27 sierpnia 2013


Zimno dziś, jesiennie. Temperatura może nie jest strasznie niska, ale wieje bardzo nie przyjemny wiatr.
Pora na bluzy, swetry, apaszki i czapki. I tu się stwarza problem, bo Nikosia nie cierpi mieć cokolwiek na głowie, we włosach. Dziś na porannym spacerze walczyłyśmy. Ona o wolność i wiatr we włosach a ja o zakryte uszy. :/
Tak się zastanawiam nad pewną kwestią... Ostatnio coś wybrzydza owoce. Nie chce jeśc ani owoców normalnych ani tych w słoiczkach. Martwię się o jej odporność. W tamtym roku o tej porze karmiłam ją piersią, więc jakoś nie bałąm się. I fakt przez rok swojego życia Mała miała tylko trzydniówkę, poza tym zdrowa jak rydz. Ale co teraz? Jak ustrzec się choróbska, jak dbać o zdrowie na zapas?? Hartowanie- wiem, wiem. Ale chciałam spytać czy dajecie swoim malcom jakieś suplementy, witaminki itp? Nikosia ma rok więc nie mam jakiegoś doświadczenia i po prostu nie wiem...
Dzwoniła rano pani z przychodni. 4 września mamy szczepienie:( Jak ja tego nie lubię. Ostatnie było dobrych parę miesięcy temu, więc mało kumała... Boję się teraz, że w gabinecie będzie krzyk... Jakoś musimy dać radę. Gorzej chyba ja to przeżyję niż ona.
Wczoraj się strasznie wkurzyłam. Miało być pięknie: zakupy, czas dla siebie. I nici z tego. Miałam odebrać przelew od M i nie doszedł... Dziś muszę znów jechać. I jakoś nie cieszy mne=ie to wcale. Mała marudna i nie lubię jej zostawiać, gdy ma taki zły humorek. Dziwne to... Czasem mam ochotę uciec gdzieś, pobyć tylko sama a gdy to już się stanie to ja i tak myślami jestem przy Nikosi. Babie nie dogodzisz.
Tacie Nikosi- będę o nim pisać "M" spadło parę dobrych robót, więc mam nadzieję, że za jakiś miesiąc do nas wkońcu przyleci. Tak za nim tęsknię, że nie da się tego opisać żadnymi słowami. Może to głupie, ale on jeszcze nie przyleciał a ja już tęsknię jak będzie odlatywał. Nikosia jest taka do niego podobna. Kopia.nOczy te same, włosy, nosek... Patrząc na nią widze jego. Czasem zrobi identyczną minę, aż jestem w szoku jak z wiekiem coraz więcej widzę ile ich łączy w yglądzie i zachowaniu...
Aha!!!
Muszę się pochwalić, że w mojej córce nastąpił przełom. Stała się bardziej ludzka:) Nauczyła się robić "tuli tuli" i przytula lalki, misie a także Arka- swojego najlepszego kumpla;) Ba!! Nawet do mnie się przytula, choć oczywiście mnie najbardziej lubi tarpać za włosy a także wkładać mi palce a to w nos a to w oko... ;)
A i jescze jedno, z czego jestem dumna. Ona wkońcu chce, bym jej czytała do snu!! Do tej pory wyrywała mi książeczkę a teraz kładzie się obok a ja jej czytam. Gdy bajka się kończy a jej nie udało się jeszcze zasnąć to jest płacz... I tak wczoraj czytałyśmy bajkę wandy chotomskiej 10 razy:)!!!

Tuli tuli do babci:)

9 komentarzy:

  1. Myślę, że warto próbować przekonywać ją do owoców, bo niestety to jedyne naturalne witaminki. W aptece zawsze coś dostaniesz na odporność, ale to już raczej chemia.. A jak z sokami, też nie lubi? A warzywka? Jeśli tak, nie będzie tak źle :)

    tak poza tematem ;) możesz wyłączyć potwierdzanie komentarzy tymi hasłami? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soczki też nie bardzo,na szczęście warzywa jak najbardziej:)
      yy.. nawet nie wiedziałam,że mam te potwierdzenia hasłami. Zaraz postaram się to wyłączyć-tylko jeszcze nie wiem jak to się robi :)

      Usuń
  2. Jakby to było pisane o mojej córce :))) Też dłuuugo się przekonywała do jedzenia wielu rzeczy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wkońcu się przekonała?:)

      Usuń
    2. Powiedzmy :))) Do niektórych rzeczy :)))

      Usuń
  3. A ja w kwestii czapeczek:)
    Oczywiście zrobisz, jak sama uznasz za właściwe:) ale ja bym przy aktualnej pogodzie aktualnie nie osłaniała uszu (nawet moja Dwumiesięczniaczka "chodzi" w czapeczce, ale bardzo lekkiej i bynajmniej nie ciasno przylegającej). Twoja Nikosia już duża panna jest i sądzę, że naprawdę nie trzeba jej przegrzewać, generalnie mówi się, że małe dziecko powinno mieć do jednej warstwy ubrania więcej od nas.
    Spotkałam się też z opinią laryngologa, który wręcz odradzał zbytnie przysłanianie uszu, bo zrobi się z tego nadwrażliwa. Przy takiej pogodzie - jedynie lekko chłodnej - polecałabym Ci coś na kształt kapelusika przeciwsłonecznego (bo słońce jeszcze przygrzewa). Gdy zrobi się zimniej to najpierw czapka ażurowa, a dopiero jak temperatura spadnie poniżej +10 stopni to może coś polarowego i z zakrytymi uszami.

    Co do hartowania:) myślę, że nie masz się co na zapas martwić. Po prostu ubieraj ją właściwie do pogody, wychodź z nią codziennie na spacer. Możesz podawać też witaminki w syropie (np. ceruvit junior) albo tran (moellers ma podobno fajne - mówiła nasza pediatra - niby od 3 lat, ale po prostu dawać nie codziennie i mniej). Oczywiście cytrusy i soki malinowe też wskazane:) Jednakże póki nie zetknie się Nikosia z zarazkami od rówieśników (oj byłam świadkiem w przedszkolu, jak jedno kicha na stół, a drugie zaraz stołu dotyka i wkłada do buzi ręce), to w ogóle powinno być dobrze.

    Co do owoców - w tej chwili przychodzi mi do głowy kaszka manna z tartym jabłuszkiem i masełkiem - może by polubiła? W każdym razie nigdy do jedzenia nie zmuszać, bo się zrazi.

    O ludzie, jak zwykle się rozpisałam! Nikosia śliczna. Gratuluję postępów i pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpisuj się kobieto,rozpisuj:)
      Hmm co do czapek to pewnie masz racje,ja dzis chciałam jej zalozyc taka hustkę,ale i tak sobie nie dała. Widzisz jak to dobrze,że załozylam bloga. Ty masz wieksze doswiadczenie i cenie Twoje rady.:)
      Probowalam taką kaszke jej zrobic. Zjadła,ale z wieeelkim przymusem.
      co do zmuszania do jedzenia-mnie zmuszano i ja BARDZO sie tego wystrzegam!

      Usuń
  4. Super, że czytacie :-) Ja tez już zaczęłam oswajać małe z książeczkami :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja córa na szczęście uwielbia wszelkiego rodzaju owoce i warzywa,to super że i Tobie w końcu udało się przekonać do nich brzdąca:)
    Zapraszam do nas :) http://memoriems.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)