sobota, 10 sierpnia 2013

Jej cichy oddech i szum komputera...

Wieczór. Uwielbiam tą porę... Jest cicho,spokojnie... Słyszę jedynie jej cichy oddech i szum komputera... Popijam herbatę i układam w głowie plan na jutro,kolejny tydzien,miesiąc... zapisuje w głowie plan na zycie. Teraz jest cięzko... Ale wkoncu wszystko mija,nawet najdluzsza zmija. Bedzie dobrze. Jeszcze troche i bedzie dobrze. Powtarzam to jak mantre.
Nikosia dała mi dzis w kość. Kocham ją,ale czasem mam ochote podrzucic ją sąsiadom na wycieraczke.Dzien rozpoczęła o 5.30!!!toż to noc jeszcze! w ciągu całego dłuugiego dnia zaliczyła tylko jedną godzinną drzemke! Mleko było fuj,obiadek fuj. Spacer w wózku-nie ma mowy! Pchanie wózka-fajnie na dwie minutki. Spacerek za rączke-jak wyzej. Piaskownica-fuj. Huśtawka-fuj. i tak cały boży dzien. Matka juz nie wyrabiała ale liczyła do 10 i jakos dała rade. Nie wiem czemu ten mój dzieć taki dzis marudny. Moze kolejny ząbek w drodze a moze wstała lewą nóżka.. któz to wie. Oby jutro było lepiej!

3 komentarze:

  1. Bo w życiu matki muszą pojawiać się gorsze dni! :) Najważniejsze że wieczorem jest się do kogo przytulić... do naszego, samodzielnie wyprodukowanego szczęścia... :) każdy uśmiech wynagradza wszelkie trudy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki gorszym dniom-doceniamy te lepsze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. i jesteś dzielny zuch :))) samych lepsiejszych dni życzę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)