poniedziałek, 12 sierpnia 2013





Tradycyjnie pobudka o 9.Boże spraw,by ta sielanka trwała jak najdłużej.
Po śniadaniu ruszyłyśmy na spacer,oczywiście na nóżkach bo wózek w dalszym ciągu jest fe-nad czym ubolewam.
I tam się zaczęło.
Nikosia idzie wprost w jakieś podejrzane chwasty,więc kieruje ją w inną stronę. za chwilę znów tam idzie. Robię jak wyżej. A ona w ryk i wygina się jak struna w łuk tak,że gdybym jej w pore nie złapała to z pewnością uderzyłaby głową w beton.
jakoś opanowałyśmy tą histerie.
Bawi się rowerkiem naszej małej sąsiadeczki,ktora po chwili chce odebrać swoją własność.Nikosia co? Ryk i rzuca sie na ziemie:/
Jesteśmy w domu. Chce karmić ją zupka. Wyrywa mi łyżeczkę,bo chce sama. Nie daję jej,bo wiem ze skonczy sie to tak,że zawartość miseczki wyląduje na dywanie. Co robi? Histeria!mega HISTERIA! i takich sytuacji było dziś na pęczki. Wiem,że powinnam to ignorować(chyba) ale gdy widzę,ze płacze aż traci oddech to wymiękam. Nie miałam dziś juz siły. Traciłam swoj stoicki spokój. miałam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok. Dzięki Bogu musiałam załatwić pewną sprawę i zostawiłam ją na godzinę pod opieką mojej mamy. Ochłonęłam. Nabrałam mocy.
Teraz tak słodko śpi,ma taką spokojną twarz. Kocham ją. Ale nie mam czasem do niej sił.
Mamusie! Doradzcie co robić? Jak reagować na te histerie?

6 komentarzy:

  1. W sumie to niby na każde dziecko co innego... ale moją receptą jest... czułość. Kiedy moja córka się urodziła, mama wpoiła mi by nigdy nie pozwalać dziecku płakać. W efekcie nosiłam ją i tuliłam od samego początku tyle, ile tego potrzebowała. Nie miałam rozpieszczonego dziecka które chce tylko na ręce, jest wręcz bardzo grzeczna :)

    Kiedy moja Misia wpada w histerię... w sumie rzadko się to zdarza. Ona wpada w lekką złość i zaczyna płakać. Mówię do niej jak do starszego ciut dziecka "Misia to jest zabawka dziewczynki! musisz jej oddać" stanowczo. albo mówię że czegoś "nie wolno", kiedy płaczę proszę ją by się we mnie wtuliła - zawsze. Przytula się i za chwilę jest uśmiech, zapomina że cokolwiek się stało. Zachowuję spokój i przytulam ją, krótko mówiąc. Często też odwracam jej uwagę PIESKIEM :D "zobacz, piesek! jak robi piesek?" - moje dziecko zapomina wtedy o Bożym świecie by zacząć robić hau hau... :D

    może potrzebujesz znaleźć sposób na swoje dziecko, jakiś własny. Ja stawiam na czułość i stanowczość. Nie krzyczę na nią, dużo przytulam i mam pogodne dziecko. (póki co! :D)

    znowu się rozpisałam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy "płacze" miało być :) napisałam "płaczę" :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również dużo,bardzo dużo przytulam Nikosię ale u mnie każdy na około mówi,że ją rozpieszczam,że wkrótce wejdzie mi na głowę.Oczywiście mam swój rozum i te "mądre"rady puszczam mimo uszu ale odkąd pojawiły się te histerie zastanawiam sie czy może jest w tym trochę racji...
    Mam nadzieję,że znajdę złoty środek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kiedy ja non stop nosiłam Misię na rękach jako noworodka, każdy mi mówił co rusz że już będzie chciała cały czas na ręce, bo rozpieszczę. Ale to moje dziecko które kochałam i kocham nosić:D Małej po dwóch tygodniach buntu przeszło i wróciła do spacerowania w wózku (w okresie noworodkowym przez dobrą chwilę mieliśmy masakrę :P - dopóki mój luby nie wmusił w córę smoczka uspokajacza :D).

      Usuń
    2. Mam nadzieję,że i moja na nowo pokocha spacery w wózku,bo codzienne sprawy jak np zakupy mam niebywale przez to utrudnione:(

      Usuń
    3. Wierzę. U mnie poki co problemu nie ma, o ile spacer nie trwa powyżej 20 minut. W najgorszym wypadku odwracam jej uwagę niepokonanym PIESKIEM :D

      Usuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)