niedziela, 11 sierpnia 2013

Nago na fejsie

Największy wynalazek naszych czasów! To tam najczęściej spotykamy naszych znajomych.Nie masz go?Nie zyjesz!
o czym mowa?Ano o Facebooku.
Ja równiez go posiadam.Słuzy mi do wyrazania opini,czasem wrzuce fotke,podejrze co tam u pani Y lub pana X... Ostatnio zmroziło i zniesmaczyło mnie pewne zjawisko.Otóż wstawianie zdjęc nagich dzieci np podczas kąpieli:/ Dla mnie jest to nie do pomyślenia. Dziecko to dziecko wiadomo,nikt (nikt normalny) nie patrzy na to ciałko pod kątem seksualnym ale jednak nagość to sfera intymna,nalezy jej sie szacunek.Tymbardziej,ze ten mały człowiek nawet nie ma wplywu na to,ze kazdy go ogląda w negliżu.
Kolejnym zjawiskiem,ktore rzuca mi się w oczy jest wstawianie zdjęć dziecka w liczbie milionowej. Dziecko je.Dziecko na nocniku.Dziecko na spacerze.Dziecko płacze.Śmieje sie.Biegnie.Siedzi.Stoi.Lezy. ja się pytam-Po jakiego kija tyle???
Nie myślcie sobie,że jestem tak zupełnie poza tym. ja sama we własnej osobie będąc jeszcze w szpitalu,2dni po porodzie wstawiłam Nikosi fotkę. dziś żałuje. To było zbyt intymne. Ale wtedy byłam niepoczytalna,no.:) Daję słowo,ze gdybym mogła wywiesiłabym zdjęcie Nikosi na takim wieeelkim bilboardzie ;) Takie cudne dziecko-chciałam by wszyscy je podziwiali i zazdrościli :)
i własnie dlatego rozumiem i toleruję,gdy jakis zakochany rodzic wrzuci od czasu do czasu fotkę. Kazdy lubi i az rośni,gdy chwali sie jego pociechę.To naturalne.
Ale proszę. we wszystkim trzeba zachowac umiar. Na Fejsie również :)

10 komentarzy:

  1. Nie zgodzę się i mam swoje powody :P Już śpieszę z tłumaczeniem: pierwsza sprawa to nagość. Cóż, sprawy sięgnęły tego że głupio i nieswojo czuję się mając nawet na swoim telefonie zdjęcie mojej córki wysmarowanej od stóp do głów jogurtem, podczas np. kąpieli w baseniku ;) aczkolwiek sama mam zdjęcia dzieciaczka w samym pampersie na przykład. I tym samym na fejsie moje zdjęcia mogą oglądać tylko znajomi, a w znajomych mam tylko tych naprawdę znajomych których dobrze znam :)

    Druga sprawa. Zdjęcia wstawiam nie rzadko, z tego powodu że dużą część swojego życia spędziłam w innym kraju. Jakiś czas temu wróciłam do Polski i te zdjęcia są właśnie dla moich przyjaciół czy rodziny z tamtego kraju! Ja sama uwielbiam kiedy moje koleżanki czy rodzina wrzucają zdjęcia swoje i dzieciaków, lubię widzieć też co u nich, niestety życie w biegu (praca, dom, rodzina) nie pozwala na codzienne wizyty u znajomych, także... fejs to takie lekarstwo na to :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem i szanuje Twoje zdanie :)
    Ile osób tyle opini:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam na FB dalekich znajomych, bliskich, osoby poznane na forach, z którymi utrzymuję kontakt prywatny, rodzina, przyjaciół... i kurdę nie wrzuciłabym fotki dziecka na nocniku/kibelku, w kąpieli (no zdjęcia na basenie czy na plaży ujdzie, ale nie podczas codziennej kąpieli), no i nie nago, bo...
    ... dziecko to nie clownik ani maskotka, tak samo jak ja nie wstawiam swoich zdjęć w takich sytuacjach, sama nie robię tego córce.

    Mnie jeszcze wkurza, gdy ktoś codziennie na fb zdaje raport z życia swojego dziecka: "Dziś Ania zrobiła 2x kupę", "Pierwsza marchew w życiu Wojtka", "dziesiąta marchew w życiu Wojtka", "Dziś Kasia spała dwie godziny co dwie godziny", hehe. OD tego są inne miejsca, choćby blogi. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Raporty absolutnie wymiatają i zgarniają nagrody :D A tak poważnie to nie wiem czemu i w jakim celu tak robią.. Chyba oczekują zainteresowania,ktorego byc moze nie mają w zyciu prywatnym. Przyznam,ze gdy Nikosi wyszedł pierwszy ząbek to juz wpisywałam-mamy pierwszego ząbka! ale.. pozniej sie zastanowiłam-a kogo interesuje stan uzębienia mojego dziecka.. Przykre,że ludzie coraz mniej rozmawiają a coraz więcej żyją w sieci:/

      Usuń
    2. Nie chodzi o obwieszczenie, że jest pierwszy ząbek, bo w sumie jak ktoś to napisze to nic takiego, bardziej o to, że ktoś codziennie zdawałby raport ze stanu dziąseł i uzębienia swojego dziecka, a na prawdę są takie osoby. Codziennie oglądam po 5 zdjęć dziecka i czytam raport z dnia dziecka godzina po godzinie...

      Usuń
    3. Ja też znam takie osoby.No zawsze mozna porównac sobie z rytmem dnia naszego dziecka:D

      Usuń
  4. Więc ja nie żyję, bo FB wcale mnie nie kręci :) konta nie mam i nie zamierzam mieć ;)
    A zdjęcia nagich dzieci - też uważam, że o krok za daleko. Są pewne granice..
    Fajny blog, zostaję na dłużej :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ostatnio Fb zszedł na dalszy plan z pośród moich zjadaczy czasu:)
      bardzo mi miło,
      również pozdrawiam.:)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Och postaram się nie być, cokolwiek to znaczy...
      Choć łatwo nie będzie, bo wszystko co się wiąże z kupą jest głównym elementem mojego obecnego rodzicielskiego życia:)

      Usuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)