czwartek, 15 sierpnia 2013

NA TO CZEKAŁAM!!!!!


Dzień pełen wrażeń za mną!!! Wrażeń pozytywnych!!!
Jak już wczoraj wspominałam w mojej mieścinie miał odbyć się dziś odpust!!! Oczywiście postanowiłam, że zabiorę tam Małą, żeby mogła pooglądać te kolorowe różności i oczywiście coś jej przy okazji sprawić... Pierwszy raz wybrałyśmy się rano. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że całą drogę musiałam ją nieść na rękach. Pogoda dziś dopisywała, więc tymbardziej było mi ciężko... Wróciłam zmachana jak wół. Nikosia waży już dobre 12 kg i naprawdę jest to nie lada wyczyn przenieść ją ten dajmy na to kilometr. Pocieszam się tym, że chociaż kondycja na nowo mi się wyrabia a niedługo położę na łopatki pudziana moimi bicepsami:)
Po południu znów wybrałyśmy się na odpust, tym razem poszło z nami parę osób. Zawsze to jakaś pomoc w noszeniu;)oraz dodatkowe prezenty dla Małej;)I wiecie jakież było moje zdziwienie, gdy moja babcia wsadziła Nikosię do wózka a ta po prostu jechała! Łobuz widać tylko ze mną tak pogrywa i udaję hejterkę wózka. Miał odbyć się również festyn, takie wiecie nic ciekawgo, typowo wiejska impreza, na której miał grać jakiś weselny zespół, ale zawsze to jakaś odmiana dla mnie:) Nikosia była zachwycona!!! To jej druga tego typu impreza i już wiem, że jest to typ imprezowiczki. Im głośniej grała muzyka tym głośniej piszczała z radości:) Tańczyła a wszyscy ludzie wokół wymieniali nad nią swoje ochy i achy:)
Ze straganu dostała taką kaczkę na kiju, wiecie taką, którą dziecko pcha a ona coś tam robi... Wzięła ją w dłoń, puściła się mnie i poszła!!!! SAMA!!! Pierwsze kroki mojego dziecka- oto stało się to na co mój kręgosłup czekał!!! I się zaczęło!!! Od tamtej pory idzie, robi bam, wstaje i idzie... Potrafi przejśc naprawdę spory odcinek, gorzej z tym, że nie potrafi się zatrzymać hehe... Ojjj!! Tak się cieszę z tych jej postępów, że aż łezka mi się kręci jak ona juz wiele potrafi, jak dużo uczy się każdego dnia. To niesamowite!
A jescze jedno chciałam opisać. Moja mama dziś powiedziała, że te histerie Małej to moja wina, bo ciągle jej wszystkiego zabraniam i bez przerwy biegam za nią i mówie "nie" lub "nie wolno". Oczywiście wygarnęłam jej, że nie ma racji i, że nie mogę przecież jej na wszystko pozwalać. Później długo zastanawiałam się nad jej słowami i doszłam do pewnego wniosku. Dziecko nie lubi słowa "nie". Postanowiłam więc w nieco inny sposób egzekwować zakazy. Mianowicie:
-zamiast " Nie podchodź tam" - "chodź pójdziemy tam"
-zamiast "nie płacz" - "uśmiechnij się"
- zamiast "nie ruszaj" - "wypuść to" itp
Rozumiecie o co mi chodzi? Ten sam zakaz można formułować na rózne sposoby. Nie zabraniam jej a po prostu namawiam, by zrobiła coś innego. Nie używam tych okropnych slow "nie wolno".
I powiem Wam, że odkąd wcieliłam to w życie nie przytrafiła nam się ani jedna histeria! Sukces.
Tym pozytywnym akcentem kończę mój wpis, bo oczy mi się kleją.
Miłej nocki, pa

a to ja i Nikosia:)


Nikosia molestuje moja mamę:)


5 komentarzy:

  1. Ja pamiętam jak nasza mała zaczęła chodzić- wróciliśmy z poprawin od szwagra, ona spała kiedy wróciliśmy, nagle się obudziła, wyjęliśmy ją z łóżeczka a ona zaczęła chodzić :P później z każdym dniem coraz więcej i więcej... teraz już akurat dziś mija miesiąc od jej pierwszych kroczków i radzi sobie już świetnie :)

    Kurcze, na tym zdjęciu z Tobą to Nikosia duża! :D Myślałam że taka kruszyna jak moja (8kg i 74cm) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać przez sen nabrała przekonania,że umie chodzic:):)To faktycznie kruszynka,na zdjęciu nie było widac:)

      Usuń
  2. Haha! Hejterka wózka - wymiata. :-)
    Jaki morał z tego? Że dla kaczki na patyku dziecko zrobi wszystko. :p
    Muszę sobie zapamiętać te alternatywne zakazy, za parę miesięcy będziemy testować!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha;) Będę ją teraz szantażować tą kaczką:D

    OdpowiedzUsuń
  4. O właśnie, zapomniałam napisać- pomysł z tymi alternatywami na zakazy wydaje mi się świetny. Powinien być strzałem w 10-tkę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)