sobota, 24 sierpnia 2013

Mucha

Nie było mnie wczoraj na blogu- Skandal:D Obiecałam sobie pisać post codzień,ale ale mam coś na swoje usprawiedliwienie :)
Byłyśmy z Nikosią na grilu u mojej kumpeli.
fajna dziewczyna. ciekawa historia,bo poznałyśmy się w szpitalu na patologi ciąży i dwa razy leżałyśmy razem i dwukrotnie miałyśmy łóżka obok siebie :) Ona ma 2 synków. mamy masę wspólnych tematów...
Pogoda dopisała. Działka,mnóstwo zieleni. Dzieciaki hasały na kocu a mama relaksowała się zajadając kolejne kalorie :)
A dziś już zwykły,szary dzień.. Noo,nie taki szary :D
Poranek.. Mała oszalała i chciała wstać o 8 haha ale przekonałam ją,że jednak o 9 wstaje sie znacznie fajniej. Zasnęła. Poczułam,że i ja odlatuje i.. Nagle ONA! CHOLERNA MUCHA! Głupie muszysko zamiast posiedziec na kwiatku,oknie-gdziekolwiek to siadała raz na Malej raz na mnie. oczywiście było już po moim marzeniu spania do 9. Wrr:/
Po południu znudzona pobliskimi terenami zabrałam Małą na wycieczkę po naszym cudnym mieście. Za rączke. Trochę to szalone,bo groziło to noszeniem na rękach-ale uwaga myliłam się. Nikosia chętnie szła i była tak zafascynowana wszystkim wokoł.. oj chciałabym jej oczami oglądać świat. Dorosły człowiek ma głowę zaprzątnietą obowiazkami,nie zapłaconymi rachunkami. A dziecko? Czerpię garściami,chłonie zmysłami. Jest na spacerze z mamą i tylko to w tym momencie się liczy.
Zbierałyśmy listki,dmuchałyśmy dmuchawce,podglądałyśmy pszczołę podczas pracy,zrywałyśmy kwiatki... Mama niosła na barana,tańczyła nie patrząc na to,co powiedzą inni. Tak bardzo było mi dziś z nią dobrze. :)
Pod wieczór bawiła się z dzieciakami pod blokiem a mnie nerw złapał trochę. Co i rusz jakaś sąsiadka daje Nikosi jakieś słodycze. Na początku zbagatelizowałam i w sumie co tam to tylko 1 ciastko. Ale teraz już protestuje. Nie jestem zwolenniczką dawania dzieciom,w dodatku tak małym słodyczy. Jak taka dobra,uczynna to niech da owoc. I tak patrzą na mnie jak na dziwadło,że żałuje dziecku cukierka.
Albo,że Mała pije TYLKO wode. Niemal się litowali.
Nie cierpię jak ktoś probuje wmówić mi,że wie lepiej co będzie lepsze dla mojego dziecka.
Apropo mojego dziecka. Słyszałam dziś 235812 razy słowo "mama".:)Ojej... Fajne to. Ale.. Byłam na zakupach i zostawiłam ją z babcią. Nie chciała mnie puścić. A jak wychodziłam to mina w podkówkę i "maaaama". Omało nie pękło mi serce:(
Z pozostałych spraw- nie chce się kąpać,nie wiem jaka jest tego przyczyna. Apetyt ma taki,że jestem przerażona. Nie nadążam z robieniem jej posiłków:)
Chyba tyle u nas...
Lecę się wtulić w moją Nikosię:)

2 komentarze:

  1. Warto odpuścić jeden czy dwa posty na blogu,na rzecz spędzenia czasu z maluchem:) Zawsze można później nadrobić zaległości. A czas tak szybko ucieka...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny.
Zapraszam ponownie:)